Daniel Kalinowski

Artystyczne kształty myśli Kazimierza Brodzińskiego


1. Brodziński i najkrótsze formy literackie

Kazimierz Brodziński był artystą, który swe estetyczne zapatrywania wyrażał w tekstach zarówno krytycznych jak i literackich. Ta cecha jego talentu powodowała, iż zwracał baczną uwagę na gatunkową formę swych dzieł i dbał, aby panowała wśród nich harmonia środków stylistycznych. W dzisiejszej świadomości czytelniczej jest postrzegany przede wszystkim jako autor sielanek, ceniony jako krytyk literacki odnotowujący w pierwszych dziesiątkach XIX wieku treści romantyczne, natomiast mniej rozpoznawalny jako autor utworów, które swą formą i treścią można przyrównać do najkrótszych form literackich (fragment romantyczny, epigramat, aforyzm. Oczywiście każdy z wymienionych gatunków zasługuje na odrębną uwagę, mając różnorodne postacie formalne i szerokie pole oddziaływania, co w odniesieniu do literatury polskiej przedstawiali Anna Kurska, Alina Siomkajło i Daniel Kalinowski.
Omawianie najkrótszych form literackich Kazimierza Brodzińskiego rozpatrywane tu będzie głównie na bazie jego Urywków, Urywków filozoficzno-moralnych oraz Myśli oderwanych, w których zauważyć można kilka aspektów: moralistyczny, estetyczny oraz filozoficzny. Utwory te są szczególnego typu tekstami, które korespondując z postklasyczną tradycją epigramatu, uwagi i myśli, stanowią próbę stworzenia polskiej tradycji fragmentu romantycznego i aforyzmu. Być może należy dla nich znaleźć oryginalne określenie gatunkowe, lecz dokonać tego trzeba na szerokiej płaszczyźnie zjawisk literackich i genologicznych początku XIX wieku, na co nie mamy tu miejsca.
Brodziński utwory opatrzone tytułem Urywki napisał w latach 1822-23. Choć dotyczą one kwestii estetycznych, nie odnajdziemy w nich wiele określeń genologicznych i nie wyjaśni nam się tym samym sprawa, jak teoretyk rozumiał termin „urywek czy też „fragment. Pierwszy z terminów prowadził do stylistyki oświeceniowych uwag, tyle tylko, że ze względu na zainteresowanie rzeczywistością artystyczną, mniej tu moralizatorstwa. Drugi zaś termin, prowadzący nas niemieckiej tradycji pism estetycznych Novalisa i Fryderyka Schlegla należy traktować bardziej ostrożnie. Urywki Brodzińskiego nie wywodzą się bowiem w prostej linii z romantycznej idei fragmentu pojmowanego jako projekt nieskończoności czy całości. Polski autor w pojmowaniu fragmentu romantycznego byłby pewnie bliższy Friedrichowi Wolfowi, który opisywał dzieło fragmentaryczne jako kompozycję złożoną z kilku nawarstwiających się na siebie i wzajemnie się uzupełniających części. A więc bardziej mamy tu do czynienia z podobieństwem zewnętrznym, z zasadą konstrukcyjną, aniżeli cechą gatunkową.
Warto w tym miejscu zatrzymać się przy Kazimierza Brodzińskiego Kursie literatury, w którym pojawia się termin Ułamki jako dopisek do zasadniczego tytułu. Z takim również podtytułem spotkamy się w podrozdziałach O poezji lirycznej i Poezja sielska u Słowian. Poza nowobrzmiącymi określeniami, sugerującymi romantyczny fragment, merytoryczne treści są jednak zredagowane niemal równie normatywne jak w opracowaniach klasyków oświeceniowych. „Ułamkowość jest zatem tutaj czynnikiem wynikającym z nieukończenia myśli, pozostawienia jej w zawieszeniu do późniejszego dopracowania, aniżeli świadomego stosowania gatunku bazującego na metaforze, zwartości, niekończącemu się objawianiu sensu, jak w przypadku fragmentu romantycznego. Utwory polskiego literata nie mają również tej samej siły ideowej co niemieckie pierwowzory, nie mniej jednak są przykładem intelektualnej pasji Brodzińskiego, pragnącego z estetyki uczynić sposób na zaakcentowanie czynników narodowych w literaturze polskiej.
Właśnie jeszcze mocniejsze niż w „wieku oświeconych docenienie składników etnicznych w literaturze polskiej spowodowało, iż Brodziński w odróżnieniu od klasyków oświecenia zaproponował nobilitację dla najkrótszych form literackich, dotychczas traktowanych jako wytwory pośledniejszego gatunku. Brodziński przejęty kultem dla ludu, kreujący etos polskiej nacji dostrzegł w przysłowiu i epigramacie czynnik wzmagający świadomość społeczną. W Listach o polskiej literaturze (List III) przedstawił zwartą historię przysłów, widząc w nich przejaw dekoracyjności języka oraz rudymenty filozofii egzystencji danego narodu:

Jak pieśni są po większej części historią ludu, tak przysłowia i przypowieści stanowią zasady jego praktycznej filozofii, które dobrze pojęte, upowszechnione, więcej dla powszechności są częstokroć użyteczne niżeli zgłębiania metafizyczne i obszerne o moralności traktaty. Są to owoce długimi wiekami wywite, prawdziwie zasilające i każdemu dostępne.
Oprócz tego zbiór takowej prostej filozofii praktycznej jest najwierniejszym zwierciadłem sposobu myślenia, skłonności, obyczajów, stanu oświecenia i doświadczeń, przez które naród przechodził.


We wspomnianym Liście III Brodziński podkreśla również zasługi Andrzeja Maksymiliana Fredry i Stanisława Lubomirskiego w konstytuowaniu polskiej tradycji epigramatu, przy czym zasięg terminologiczny określenia „epigramat jest inny niż opisywały to poetyki Oświecenia:

Mianowicie pod Ludwikiem XIV myśli piękne, ucinki, zdania, jednym słowem epigramata, stały się modą powszechną. Mniej to już były moralne i polityczne sentencje, ale raczej najsubtelniejsze postrzeżenia i uwagi nad wszelkimi towarzystwa stosunkami, które stały się zwierciadłem serca i skłonności ludzkich. Im więcej dworszczyzna, moda, galanteria na jedną formę kształciła ludzi, im więcej sztuka nauczyła ich przyjemną powierzchownością okrywać istotną wartość i przymioty, tym więcej dowcipne i więcej potrzebne musiały być takowe postrzeżenia.

Taka definicja jest dobitnym przykładem utożsamiania przez Brodzińskiego genologicznych czynników epigramatu, maksymy, sentencji i aforyzmu w jakąś jedną polimorficzną jakość. Polski estetyk żywo analizujący francuskie i niemieckie życie literackie, próbował zredagować taką definicję polskiego odpowiednika epigramatów i maksym, sentencji i fragmentów, aby mogła pomieścić w sobie możliwie dużą paletę środków stylistycznych. Wszystkie te czynniki powodowały, że pragnął nadać epigramatowi zasięg niezwykle szeroki: jako wyraz prawd życiowych, jako przejaw salonowej lekkości i dowcipu, wreszcie jako zapis filozoficznej mądrości:

Nie chciałbym, ażeby i u nas według przepisów wyłącznie do satyr należały, jak u Greków należą do elegii, do satyr, do dydaktyki. Niech to będą pszczółki bujające pośród posągów, nagrobków i obrazów, zbierające słodycz po kwiatach, mając przy tym delikatne żądełko w zapasie.

Słowa uznania dla Andrzeja Maksymiliana Fredry oraz Stanisława Herakliusza Lubomirskiego wypowiadane podczas wykładów uniwersyteckich (np. porównanie Fredry z La Rochefoucauldem) a także pojawiające się w trzeciej części Listów o polskiej literaturze zaowocowały serią komplementów. Pisząc o aforystycznych utworach Lubomirskiego nie waha się obdarzyć je bardzo wysoką notą:

Wszystkie myśli Lubomirskiego są równie cierpliwego doświadczenia, jak bystrego dowcipu owocem, i dlatego wytrzymają na zawsze wszelkie porównania i mierzyć się mogą z ozdobami literatury w swoim rodzaju.

Innym dowodem na szacunek dla Lubomirskiego jest wybór około sześćdziesięciu aforyzmów, które umieścił Brodziński w zakończeniu III Listu. Powstały w ten sposób swoisty zbiorek aforyzmów nie spotkał się jednak z przychylnym przyjęciem krytyki literackiej. Zarzucano Brodzińskiemu pewną mechaniczność dokonywania wyboru, wytrącanie zdań z rdzennego kontekstu znaczeniowego. Anonimowy recenzent „Pszczoły Polskiej pisał:

Zbiory takie są, moim zdaniem, nie tylko niepotrzebne, lecz często nawet szkodliwe. Są niepotrzebne, gdyż lepsze głowy wolą widzieć w znakomitych pisarzach pasmo myśli jedne z drugich wypływających, gdzie jedna drugiej nowego dodaje blasku, niżeli urywkowe zdania, które odosobnione martwymi najczęściej są tylko formułami. Dla pospolitych zaś głów są zdania urywkowe niebezpieczne, gdyż tacy ludzie nie są zdolni sądzić o ich wartości.

Brodziński próbował również tworzyć formy literackie, które poluźniałyby sztywny, postoświeceniowy podział na rodzaje literackie. Stąd wywodzą się eklektyczne konstrukcje lirycznego dialogu zapisanego prozą pt. Myśli poetyczne prozą wydane (1824). Trzynaście fragmentów składających się na ten niewielkich rozmiarów utwór tworzy zespół apostrof do ojczystych stron, nasiąknięty wyznaniami pełnymi żalu i cierpienia. Myśli poetyczne można traktować jako jedną z pierwszych prób tworzenia w literaturze polskiej poematu prozą z wieloma aforystycznymi czy sentencjonalnymi konstrukcjami.

2. W trosce o precyzyjność - synonimy

Tworzenie synonimów w literackich salonach XVII-wiecznej Francji miało od początku nie tylko zabawowy, ale i poznawczy charakter. Obydwie te cechy zaistniały również w polskiej tradycji synonimu, która najbujniej rozwijała się w pierwszych dwóch dziesięcioleciach XIX wieku. Czynnik ludyczny synonimów prowadził w stronę literackiego (artystycznego) aspektu, czynnik poznawczy owocował pierwszymi naukowymi opisami języka.
Synonimy pisano głównie w arystokratycznych salonach, w których stanowił on rodzaj towarzyskiej zabawy obok szarad, rebusów, gier w przysłowia lub rymy. Najbardziej znanym ośrodkiem, w którym dominowała synonimika był salon księżnej Marii z ks. Czartoryskich Wirtemberskiej. Synonimy pisane w salonie księżnej tworzone były podobnie jak gra w przysłowia, polegająca na tematycznym grupowaniu porzekadeł. Tutaj jednak synonimy wyrażały sentymentalną wrażliwość i talent autora, dawały pole do prezentacji konceptu i ekspresji artystycznego „ja w ramach zakreślonego przez uczestników zabawy pola semantycznego. Moderatorka salonu tak oto zredagowała jeden z ciągów synonimicznych (Gibkie. Giętkie. Sprężyste):

Gibkość daje wyobrażenie delikatnej zgrabności, giętkość miłego nagięcia, sprężystość równoletkiego odskoku. Gibki kształt kaliny równać można powiewnej trzcinie, którą wiatr kołysze! Giętkie gałązki tej brzozy potulnie ten grób okrywają! Sprężysty ruch piersi często żal lub radość wewnętrzną wydaje.

Jak widać z cytatu autorce mniej chodziło o czynniki poznawcze, systematyzujące wiedzę językoznawczą, a bardziej o efekt zaskoczenia i wyszukanego żartu. Nie można jednak tego typu literackim synonimom odmówić znacznych walorów wzbogacających język polski. Na przykład bardzo ciekawie i zarazem dowcipnie w operowaniu paronomastycznymi zestawieniami prezentują się synonimy Ludwika Kropińskiego Kochać się. Kichać:

Kichać i Kochać się są to dwa wyrazy w brzmieniu podobne sobie, lecz niezmiernie różniące się w istocie!
Kichanie kręci w nosie - Kochanie w sercu. Kichający może nie kochać - Kochający kiedyżkolwiek Kichnąć musi.
Kich jest ciężkim westchnieniem nosa - westchnienie ciężkim Kichaniem serca
.

Z czasem arystokratyczne gry intelektualne docierają także do innych środowisk społecznych. Synonimy uzyskują sobie coraz większą popularność także i wśród intelektualistów, literatów, aby w końcu wywołać swoistą modę kulturową (dokumentują to bezimienne artykuły w „Pamiętniku Warszawskim i „Dzienniku Wileńskim), z której naśmiewają się „Wiadomości Brukowe:

W literaturze, kunsztach i naukach nawet, tak pospolite mody, jak przy gotowalni. Między innymi więc zjawiła się od niejakiego czasu moda synonimów - A jeżeli mogą po innych pismach uczeni i nieuczeni, mężczyźni i kobiety, składać te kawałki, odcinki lub urywki mądrego słownika, za cóż nie mogłyby „Wiadomości Brukowe?

Wraz z rozwojem synonimiki literackiej na początku XIX wieku pojawił się w kulturze polskiej postulat stworzenia rodzimego, nie tylko artystycznego, ale i naukowo opracowanego, zbioru synonimów. Dążenie takie wynikało z paranaukowych (z punktu widzenia dzisiejszej gramatyki) zainteresowań semantyką języków narodowych. Dostrzeżono również fakt, iż mowa jako środek komunikacji musi być możliwie precyzyjnie definiowana, co zapewni użytkownikowi języka pełnię uczestnictwa w życiu narodu. Towarzystwo Warszawskie Przyjaciół Nauk pod przewodnictwem prezesa J. Albertrandiego ogłosiło do wszystkich zainteresowanych problematyką językową odezwę następującej treści:

Język polski, sam z siebie bogaty i przez nauki znacznie ukształcony w dziełach rozumu, czucia i smaku, ma już po większej części oznaczone stałe obręby bliskoznacznych wyrazów, lecz dotąd słownikiem synonimicznym poszczycić się nie może. Niektóre tylko mamy oznaczenie, synonimów po pismach periodycznych rozproszone.
Towarzystwo, widząc potrzebę takiego dzieła i możność wykonania onego w obecnym stanie języka, zaprasza osoby mogące tę przysługę narodowi uczynić do napisania Dykcjonarza Synonimów języka polskiego
.

Miała to być polska odpowiedź na dzieła o podobnej tematyce, które powstały już wcześniej na gruncie zachodnioeuropejskim (Girard, Beauz, Roubaud, Eberhard, Mass). Kazimierz Brodziński powziął zamiar spełnienia takiego zadania i jako efekt swej pracy zaproponował najszerszy w pierwszych dziesiątkach XIX wieku zbiór Synonimy polskie. Te bardzo serio przez Brodzińskiego traktowane definicje były naukową (językoznawczą) próbą przedstawienia funkcjonalności poszczególnych słów, wyrażeń i związków frazeologicznych. Na przykład w haśle Brak. Niedostatek czytamy:

Brak, jest zupełna niebytność rzeczy potrzebnej, niedostatek, niebytność środków do jej wykonania lub uzupełnienia. W braku pieniędzy nie można przedsiębrać podróży, w niedostatku można ją chyba bardzo oszczędnie odbyć. Co do przedmiotów moralnych mówimy np. brak cnoty, męstwa, miłości, geniuszu, ale rzadko niedostatek, bo najwyższe uczucia i dary są [nie]podzielne.

Jak widać z cytatu Brodziński odrzucił literacką odmianę układania synonimów. Podejmując się redagowania wersji naukowej dążył do precyzyjnego definiowania opisywanego fenomenu języka, z ukazaniem odcieni znaczeniowych i sytuacjami zastosowania danej formy. Naukowy opis synonimów zobowiązywał Brodzińskiego do szczególnie dokładnego formułowania sądów o znakach językowych, do możliwie celnego opisywania ówczesnej normy językowej i „zwyczaju powszechnego a także do przedstawiania przekonywującej etymologii danego wyrazu i znajdowania dla niego szeregu bliskoznacznych odpowiedników. Słownik synonimów mógł się stać zatem zapisem normy semantycznej języka. Na przykład pierwsze z haseł Słownika dotyczy spójników „a oraz „i:

Spójnika a używamy wtenczas, gdy chcemy oznaczyć, iż dwie myśli przez tenże połączone, trzecia ma dozupełnić - i, mówimy wtenczas, gdy ten wzgląd nie jest konieczny, np. dwa i dwa; dwa a dwa są cztery; i więc jest dodatkiem, a wykończeniem konstrukcji - i znamionuje spólność, a, różnicę i przeciwieństwo, np. stary i trzpiot, śmieszny to widok. Tam jest stary i trzpiot we dwóch osobach, tu w jednej - Suknia nowa a splamiona, suknia stara i splamiona. - On i ja poszedł; on pojechał a ja poszedłem. - Niemiec a Polak byli sobie od wieków nieprzyjaciółmi; Polacy i Niemcy będą się kiedyś wzajem szacowali.

Przy analizowaniu artystycznych kształtów myśli Brodzińskiego trzeba także wspomnieć o przedostatnim w jego Synonimach polskich „gnieździe tematycznym. Warto zacytować je w całości, bowiem wypowiedź ta nie tylko dobrze obrazuje naukową odmianę zbieractwa wyrazów bliskoznacznych, ale i jednocześnie nakreśla odcienie znaczeniowe terminów często pojawiających się w tytułach najkrótszych utworów początku XIX wieku:

Uwagi, zdania, postrzeżenia, myśli. - Te wyrazy łączą się tu z sobą szczególniej jako tytuły dziełek literatury, - a w ogólności oznaczają działanie umysłu, stosowne do danego przedmiotu. - Uwaga jest tu wyraz najogólniejszy, nadajemy to nazwisko myślom naszym, gdy rzecz z rozmaitych stanowisk roztrząsamy (...).
Zdania objawiamy o rzeczy jakiejkolwiek, na zastanowienie zasługującej. Zdania łączą się niejako z wyrokiem i są zebraniem uwag. W uwagach zwracam baczność czytelnika na rozmaite położenia przedmiotu i wzywam go do spólnego sądzenia, w zdaniach oświadczam wyraźnie mój sposób widzenia. - Kiedy uwagi w naszym rozmyślaniu czynione krótko zbieramy, wtenczas piszemy zdania. -
Postrzeżenia są rzeczą praktycznego rozumu, czynna ciekawość, dowcip, humor, czyni postrzeżenia nad naturą, nad dziełami, ludźmi, które mogą być mało prawdziwie powierzchowne, ale powinny być trafne i dowcipne. Dwa ostatnie działania umysłu, krótko i oderwanie spisane, zowią się ogólnym wyrazem myśli. - W szczególności zaś, tytuł myśli nadajemy.


Brakuje wśród stworzonego ciągu synomimów wspomnianych już wcześniej terminów „urywek i „ułamek, które występują w podtytułach krytycznoliterackich dzieł Brodzińskiego. W stosunku do terminu „ułamek (obocznie „ułomek) zastosować można kompozycyjne, nie zaś genologiczne, określenie „część lub „fragment. Jednakże nazwa „urywek to nie tylko termin o znaczeniu „wyimek czy „przykład. U Brodzińskiego „urywki przesuwają się w stronę formy i tematyki redagowanych prozą estetycznych i moralistycznych rozważań wczesnego romantyzmu. Urywkami nazwane zostały niektóre z wypowiedzi o poezji, Urywkami filozoficzno-moralnymi - dociekania z zakresu filozofii (ze szczególnie ciepłym stosunkiem do Herdera) i z zakresu obyczajowości. W podobnym kręgu nazewniczym znajdują się również Myśli oderwane, zawierające jeszcze inną grupę dociekań moralistycznych i filozoficznych.
Najkrótsze utwory Brodzińskiego zawierając w sobie składniki estetycznego światopoglądu polskiego oświecenia, przybierają jednak również formy sentymentalnej proweniencji wyznań osobistych, fragmentarycznych rozważań o sztuce lub moralistycznych myśli o człowieku, za każdym razem oscylując wokół estetycznej zasady samoistności, zwartości i uniwersalności. Wyrażają również literackie dążenie do ujęcia ludzkiego doświadczenia i poznania w zdanie zaskakujące swą oryginalnością i trafnością.
Na podsumowanie należy tu zaznaczyć, iż pisanie synonimów literackich a także ich naukowe redagowanie było ciekawym przykładem zjawiska nie tylko językowego. Budowanie coraz dokładniejszych definicji, wykształcanie się terminów i opis dziewiętnastowiecznej gramatyki nabierało w sytuacji utraty niepodległości znamion działalności patriotycznej. Brodziński wyczulony na narodowe składniki literatury, także i w Synonimach polskich nie zapominał o służeniu większej sprawie. Podstawowa różnica między odmianami synonimiki początków XIX wieku jaką jest podejście do słownego materiału: z jednej strony językoznawstwo (logika, etymologia, językowe uniwersalia), z drugiej strony estetyka (definicje, paradoksy, żarty, aforystyka) przestawały być istotne, kiedy pojawiała się perspektywa pozbawionego tożsamości państwowej narodu. W obydwu odmianach dochodziło do coraz większej specyfikacji języka, badania jego potencji i ograniczeń, co sprawiło, iż tożsamość językowa Polaków została rozbudzona i zachowana. Brodziński uważał w ślad za Herderem swoje rozważania semantyczne za jednostkowy akt wzbogacający świadomość całego narodu. W przypadku tworzenia przez niego synonimów spotkały się ze sobą tendencje artystyczne i naukowe wraz z kulturalnymi i politycznymi.

3. Moralistyka, estetyka i filozofia umiaru

Alina Siomkajło opisując „filozofię epigramatów Brodzińskiego, wskazuje na jego predylekcje do szukania równowagi stylu z zachowaniem filozoficznego (sentymentalno-romantycznego) podłoża. Można o podobnych zjawiskach mówić również i przy jego aforyzmach, gdyż zarówno w jednych jak i drugich formach wyrazu pojawiają się zbliżone przesłanki ideowe utworów. Nade wszystko określane są zadania filozofa:

Filozofa pierwszym obowiązkiem i cechą jest spokojność, łagodność, wyrozumiałość, wyniesienie się nad stronnictwa i modę, ogłaszanie takich tylko prawd, które pisarz pojął, ukochał i za pożyteczne uznał, które z bliźnimi podzielić czuje w sercu potrzebę.

Z przytoczonego cytatu rysuje się ideał człowieka łączącego w sobie cechy oświeceniowego racjonalisty, patrzącego na świat z dystansem i przekonaniem o utylitarnej pożyteczności nauki oraz cechy myśliciela-sentymentalisty, obdarzonego „czuciem w sercu i emocjonalnym nastawieniem do badanego przedmiotu. Z podobnymi zestawieniami mamy również do czynienia w innych najkrótszych formach literackich Brodzińskiego, choć nie we wszystkich utworach jest zachowana równowaga między elementami obrazowania zaczerpniętymi z tradycji oświeceniowej i sentymentalnej.

a) Oblicza moralistyki

W jednym z pism moralistycznych Brodziński dostrzega ważką rolę „dobrych zasad w procesie wychowania młodych ludzi:

Człowiek bez zasad jest trzciną igraszkom wiatrów oddaną; nikt na nim polegać nie może i on w nikim nie ma ufności; ale te zasady niech będą szlachetne i dobre, niech mają za cel prawość i użytek powszechny. Takie tylko zasady zaszczycają człowieka i pożytek mu niosą. Te od młodości niech sobie obierze za kierownika swej woli.

Tak sformułowanemu zdaniu odpowiada spora grupa aforyzmów Brodzińskiego o moralistycznym aspekcie, które poprzez dydaktyzm, perswazję i obrazowanie metaforyczne skłaniają do przyjęcia określonej postawy moralnej:

Szanuj w starcu ojca twojego, syna w dziecięciu, córkę w kobiecie, a siebie w każdym człowieku. (M. o. 356)

Głupi nie słucha rady przyjaciół, rozumny korzysta z obmowy nieprzyjaciół
. (M. o. 355)

Rozwagę przyrównywa metafizyk do trąby słonia, która zrywa mocne dębu gałęzie i lekkie źdźbło z ziemi podnosi. (M. o. 359)

W aforyzmach moralistycznych dobrze wyczuwalny jest światopogląd oświeceniowy: wiara w harmonię świata, niezniszczalną całość rzeczywistości oraz ponadindywidualne uniwersalia organizujące ludzką egzystencję. Te ideowe przesłanki znajdują swoje poparcie także w formalnym kształcie utworów:

Mówić mało i źle jest nieszczęściem prostaków; mówić wiele i źle jest zuchwalstwem głupców; mówić wiele i dobrze jest szczęściem dowcipnych; mówić mało i dobrze jest roztropnością mądrych. (M. o. 352)

Zacytowany aforyzm zbudowany został według pseudoklasycznych (oświeceniowych) reguł kompozycyjnych z postulatami harmonii, prostoty i jasności stylu. Jedna fraza zdaniowa podzielony jest na cztery mniejsze zdania, każde zaś ze zdań zawiera krótką definicję na temat ilości i jakości mówienia. Wewnątrz frazy i każdego ze zdań składowych dokonywana jest również logiczno-kompozycyjna gra, posługująca się symetrią i paralelizmem składniowym. W każdym bowiem zdaniu składowym występują po dwa okoliczniki przysłówkowe (okolicznik stopnia i miary oraz okolicznik sposobu) opisujące podmiot i po jednym dopełnieniu określającym orzeczenie złożone. Ten utwór zaopatrzony w anaforę dodatkowo jeszcze podlega swoistej gradacji wzrastającej, wartościującej opisywane prawa. Najpierw bowiem mowa jest o prostakach i o głupcach (w negatywnym sensie), później o ludziach dowcipnych i mądrych (w akceptującym tonie).
W innych aforyzmach, w mniejszym co prawda nasileniu, także zauważyć można kompozycyjną zasadę symetrii, przejrzystości i porządku:

Ucz się pilnie wszystkiego, co ma związek z twoim zawodem, a będziesz rozumny; bądź pracowity i oszczędny, a będziesz bogaty; bądź wstrzemięźliwy, a będziesz zdrowy; kochaj sprawiedliwość, a nie ustraszy cię ziemia i niebo. (M. o. 355)

Kto ścina drzewo przez ojca sadzone, ten przeda i dom wystawiony przez niego, ten zdolny jest pozbyć się wreszcie wziętości, jaką winien rodzicom. (M. o. 354)


W grupie aforyzmów moralistycznych pojawiają się co pewien czas sentymentalne nuty, stawiające w nawias wcześniejsze (o racjonalistycznym światopoglądzie) wypowiedzi z bezapelacyjną i kategoryczną wiarą w uniwersum historii, system myślowy czy ludzkość. Nowa, sentymentalna jakość aforyzmów ukazuje człowieka niezepsutego kulturą, dokonującego „całościowego rozrachunku ze światem. Choć Brodziński dokonuje w nich ideowego przewartościowania, to jego aforyzmy dalej zachowują „twardość sądów, nie dopuszczających do jakiegokolwiek powątpiewania w słuszność wypowiadanych racji:

O historii ten najlepiej sądzi, kto jej sam dożył na sobie. (M. o. 353)

Mylne mniemanie, fałszywy system, znajdą stronników, a nawet wielbicielów, ale niesłuszność sprawia oburzenie. To dowodzi, że serce ludzkie więcej warte niż rozum. (M. o. 353)

Dusza silniejsza jest będąc czułą, niżeli będąc tylko wolną i rozumną. (M. o. 359)


W zaprezentowanej grupie następuje odejście od abstrakcyjnie pojmowanych systemów i koncepcji na rzecz indywidualnie, jednostkowo traktowanego doświadczenia i wrażliwości. Oświeceniowe „Ja Ludzkości zamieniło się w „ja sentymentalne i „czułe. Nie jest to jednak tylko zamiana konwencji. Sentymentalne widzenie świata generuje wśród moralistycznych aforyzmów formy i takie, które - naznaczone prywatnością i klimatem osobistych wyznań - stają się poufne i autobiograficzne:

W ziemię bym się schował przed krytykiem, który poezji nie czuje; nie przebaczę temu, kto mówi, że przebacza błędy Russowi, ja je usprawiedliwiam. (M. o. 368)

Ja tylko Ojczyznę kocham nad wszystko, ale nie ziomków (M. o. 367)

Bluźniłem Bogu, bom zawsze sądził, że mię nieszczęśliwym stworzył, a ile razy upadłem, tyle razy ręką Opatrzności byłem dźwignięty. (M. o. 367)


Efekt moralizatorski został w tych aforyzmach osiągnięty przez Brodzińskiego dzięki ukazaniu samego siebie jako człowieka doświadczonego przez los, który zdobył przez to niebagatelne rozeznanie w rzeczywistości. To pojedyncze doświadczenie nie jest jednak zawieszone w społecznej próżni. Otrzymujemy w aforyzmach sygnały na to, iż los mówiącego podmiotu jest równoległy do losu jego polskich czytelników. Wszak niejeden filozof i krytyk początku XIX wieku ustosunkowywał się do przesłania J. J. Rousseau. Jeszcze bardziej znamiennie wobec dziewiętnastowiecznej sytuacji politycznej i narodowej Polaków pobrzmiewają w aforyzmach Brodzińskiego wypowiedzi o utracie niepodległości i związanych z tym ludzkich reakcjach oraz nowych porządkach wprowadzonych przez zaborców:

Śmieją się po stracie ojczyzny i nadziei. Tak po tragedii występuje arlekin. (M. o. 363)

Dają kaganiec owcom, żeby nie beczały. (M. o. 363)

Dziś przez kratę tylko pisarz z publicznością przemawia. (M. o. 365)


Ostatnie przykłady ukazują formy, które nie realizują wszystkich cech gatunku aforyzmu. Pozostała w nich jeszcze krótkość, zwartość, lecz już problematycznie przedstawia się samodzielność, nie wspominając już o humorze. Inne wszakże cechy aforyzmu, jak wieloznaczność, uniwersalność czy oryginalność - są w określonym sensie zachowane. Można bowiem mówić o zacytowanych aforyzmach jako wypowiedziach wyłącznie odpowiadających sytuacji politycznej, przez co byłyby one przykładem swoistej mowy ezopowej. Można jednak widzieć je znaczenie szerzej: jako utwory o uniwersalnym wymiarze potępiające ludzką małość i przemoc politycznych systemów.

b) Osądy estetyka

Jedna trzecia omawianych tu najkrótszych form literackich Brodzińskiego to utwory o aspekcie metaliterackim. Trudno w tym miejscu ocenić, ile wypowiedzi spośród wyodrębnionej grupy jest oryginalnych, a ile stanowi dowolny przekład lub wyraźnie zależy od pism estetycznych Herdera, braci Schleglów i innych zachodnioeuropejskich historyków literatury. Badania tego typu, na wybranych przykładach pism Brodzińskiego, przeprowadzano już wcześniej, wykazując niektóre filiacje. Ważniejszy od zapożyczeń i filiacji będzie fakt, iż twórca w ogóle zdecydował się na pisanie o estetyce właśnie w aforystycznej formie i wypowiedzi swe opracowywał w rozmaitych stylistykach.
Część najkrótszych form literackich Brodzińskiego o estetyce wydaje się przedłużeniem jego wykładów uniwersyteckich. Aforyzmy te w przeciwieństwie do abstrakcyjnego wywodu naukowego ożywiają intelektualną atmosferę poprzez obrazowo-metaforyczny sposób przedstawienia omawianej kwestii. Wypowiedź o estetyce dzięki aforystycznemu ujęciu nie staje się martwą formułą, lecz lekkim, zgrabnym zdaniem. W takim układzie aforyzmy omawianej tu grupy wypełniają funkcję repetycyjną, podkreślają jakąś stronę problemu, utrwalają temat w świadomości czytelnika; a więc aforyzm poniekąd staje się środkiem mnemotechnicznym:

Estetyka idzie za poezją, aby zdobyty kraj na prowincje podzielić i władzami administracyjnymi osadzić. Poezja tę ma niższość przed innymi sztukami, że przez język do jednego tylko ludu należy. (U. 437)

Poeta winien pracować, aby się stał poetą, ale poetyczne zatrudnienie nie powinno dla niego być pracą. Tak na posągu nie ma śladu dłuta i z siebie tylko żyć się zdaje. (U. 437)

Człowiek żywo natchniony nie potrzebuje przepisów, nie potrzebuje lewarów, by wzmocnił swe siły, ani instrumentów, by się wywyższył. (M. o. 359)


W aforystyce Brodzińskiego o estetycznym profilu tematycznym pojawiają się też formy łączące zagadnienia estetyki z historiozoficzną kategorią narodu. W sposób szczególnie widoczny aforyzmy tego typu sugerują, iż pod zawartymi w nich ogólnymi sądami ukryte są sensy najistotniejsze dla narodu (słuchaczy, czytelników). Ukazanie przez Brodzińskiego współzależności stanu polskiej tradycji estetycznej i literackiej oraz sytuacji politycznej początku XIX wieku wywołuje konsekwencję traktowania działalności pisarskiej i krytycznoliterackiej jako aktu narodowej tożsamości, samodzielności sądów, wyrażania oryginalności idei i sprzeciwu wobec działań zaborców:

Nasza literatura tak złączona z historią jak roślina z ziemią; przenieść ją z gruntu, to zwiędnie. (M. o. 360)

Lepiej pisać poezje niż przepisy, ale jeżeli lud nienarodowymi przepisami jest uciśniony, wtedy przez poznanie tylko prawdziwej teorii staje się wolnym i samoistnym. (U. 438)

Każda poezja powinna być poezją ludu. Jako bardziej kwitnie kwiat, który swoim potrzebom sam wystarcza, choćby były mniej zbytkowe, tak każda narodowa literatura, jest lepszą, użyteczniejszą, dla potomności znakomitszą, a nawet w błędach swoich szlachetniejszą, niżeli kształcona na obcych wzorach. Największy rycerz upadnie, jeżeli używa broni przeciwnika, do której nie nawykł. (U. 438)


Podobnie jak w grupie aforyzmów moralistycznych Brodzińskiego, tak i tutaj występuje grupka utworów skrajnie osobistych w formułowaniu myśli. Są to wypowiedzi nie tyle osadzone w oświeceniowej lub sentymentalnej systematyce estetycznej, co w pasjach historycznoliterackich poety-krytyka. Naznaczone są skrajnie subiektywnym spojrzeniem na literaturę i sformułowane zostały jako niepubliczne, intymne „przyznanie się do ulubionych twórców, z którymi autor czuje wręcz duchową więź. Ów związek z „mistrzami jest tak silny, iż zatracony zostaje zdroworozsądkowy dystans do materii, jaką się opisuje. Zacytowane formy razić więc mogą naiwnością:

Herder tylko jest u mnie pisarz, którego jak przyjaciela kocham i do którego utęschniam [tęsknię - przyp. D. K.] w świat przyszły. (M. o. 366)

Założyłbym się, że Goethe, Herder i Lessing z krwi słowiańskiej pochodzą. (M. o. 367)

Gdyby żył Herder, na klęczkach bym go zaklinał, aby się uczył języka Słowian. (M. o. 368)


Zdania te z formalnymi wyznacznikami gatunkowymi aforyzmu nie mają już niemal nic wspólnego. Zostały przywołane, aby ukazać najbardziej prywatny horyzont myślowy Brodzińskiego i jego estetyczne przekonania, upodobania i wybory. Prywatność wypowiedzi nie stoi jednak w sprzeczności z nauką o sztuce. Wszak dochodzi w tych aforyzmach (również w niektórych o moralistycznym przesłaniu) do przenikania się biografii i działalności literackiej i krytycznej; pamiętniki Brodzińskiego dość mocno zjawiska takie ilustrują. Fenomen zacierania się granic między biografią i literaturą stanie się już niedługo potem niemal powszechny. Omawiany tu twórca był jednym z pierwszych, który ze świadomością konsekwencji zjawisko to wprowadzał:

Brodziński jest jednym z pierwszych naszych pisarzy, który zrobił literacki użytek z własnej biografii i którego życie liczy się zatem jako jeden z komponentów twórczości. Dokonał tego, co na wielką skalę podjęli romantycy, zacierający granicę między życiem a literaturą.

* * *

Najkrótsze utwory Kazimierza Brodzińskiego są dla dziewiętnastowiecznej aforystyki ważne z racji sentymentalnej formy wyznań osobistych, fragmentarycznych rozważań o sztuce lub moralistycznych myśli o człowieku. Utwory te, choć mocno zakorzenione w oświeceniowym racjonalizmie, zawierają również cechy myśliciela-sentymentalisty, obdarzonego „czuciem w sercu i emocjonalnym nastawieniem do badanego przedmiotu. Forma tych utworów oscyluje wokół aforystycznej samoistności, zwartości i uniwersalności, wyrażając pragnienie ujęcia ludzkiego doświadczenia i poznania w zdanie zaskakujące swą oryginalnością i trafnością.
W grupie aforyzmów moralistycznych dostrzec można sentymentalną perspektywę oglądu świata, negującą ujęcie racjonalistyczne, z bezapelacyjną i kategoryczną wiarą w uniwersum historii, systemu myślowego czy jakiejś idealnej Ludzkości. Nowa, sentymentalna jakość aforyzmów ukazuje człowieka zgodnego z naturą, próbującego odrzucić świat pozorów i masek narzucanych przez kulturę.
Podobnie jest w aforyzmach estetycznych Brodzińskiego. Są to wypowiedzi nie tyle osadzone w oświeceniowej lub sentymentalnej poetyce lub myśli estetycznej, co niemal w prywatnych pasjach historycznoliterackich poety-krytyka. Aforyzmy tej grupy naznaczone są skrajnie subiektywnym spojrzeniem na literaturę i sformułowane zostały jako niepubliczne, intymne „przyznanie się do ulubionych twórców, z którymi autor czuje duchową więź. To przesunięcie zainteresowania z przedmiotu estetycznego na proces postrzegania przedmiotu przez podmiot jest ważnym sygnałem na zmianę norm estetycznych, to znak zbliżającej się nowej szkoły - romantyzmu.