Daniel Kalinowski

Między ekspiacją a ekspansją. O "Zapiskach starucha" Aleksandra Fredry



1. Rodzinny legat?

Aleksander Fredro po zakończeniu pracy nad jednym z brulionów Zapisków starucha opatrzył go znaczącym autokomentarzem:

Dzieci moje.
Zostawiam wam moje własnoręczne zapiski, zapiski w całym znaczeniu tego słowa. Dla was tylko mogą mieć wartość jako pamiątka uczuć moich, pobieżnie na papier rzucanych od czasu do czasu.
Nie chcę, abyście kiedykolwiek książkę z nich zrobili. Książki nie pisze się galopem i lansadami. Najwięcej - jeżeli chcecie, możecie ich wyjątek umieścić w miejscu jakiego dziennika. A i to bardzo oględnie, bo tego rodzaju uwagi częstokroć obosieczne. A finalnie: le jeu ne vaut pas la chandelle. Nikogo nie nauczą, nikogo nie ubawią, a mnie wielkiej sławy przynieść nie mogą.
Mądrej głowie - dość na słowie.


Dyspozycja twórcy jest tutaj jednoznaczna: tekst nie był przeznaczony do rozpowszechniania, poza wewnętrznym, ścisłym kręgiem rodzinnym. Dodatkowo w instrukcji pozostawionej synowi, która dotyczyła pośmiertnego wydania dzieł, wzmianki o Zapiskach nie znajdziemy. A jednak, po śmierci dramatopisarza, syn Jan Aleksander, uczestnicząc w pracach nad redakcją kolejnego tomu dzieł ojca u Gebethnera i Anczyca (1880) dążył do wydrukowania materiału Zapisków, motywując ten zamiar w liście do rodziny:

Mnie się zdaje, że drukować: raz dlatego, bo pewnie są dobre; po wtóre, bo nam prawie niezbędnie potrzebne do ukompletowania XI-go tomu; po trzecie, bo notatka Papy, żeby nie drukować była pewnie une boutade, jakich miał wiele, gdy był w złym humorze (...). Prosiłbym zatem, żebyście en famille jeszcze raz je przeczytali (Zapiski starucha), znacząc np. krzyżykiem te, które zdawałyby się zbyt goryczą przepełnione albo zanadto osobiste (...).

Część literackiej spuścizny Fredry stała się więc obiektem rodzinnych narad, które w rezultacie wywołały decyzję o udostępnieniu wydawcom Zapisków. Udostępnienie nie oznaczało jednak prezentacji wszystkich „przysłów autora Zemsty. O nie zawsze eleganckich obyczajach pracy z rękopisem Zapisków, jakie okazał syn pisarza (poprawianie, stylizowanie i opuszczanie utworów) przeczytamy w jeszcze innych listach.
„Poprawianie Fredry potępił dopiero Stanisław Pigoń, budując z różnych redakcji rękopisów Zapisków imponującą całość 1063 utworów. Decyzja Pigonia jest jednak w pewnym sensie arbitralna, gdyż znakomity badacz usunął ze zbiorku epigramaty i fraszki, publikując je w innym miejscu zbiorowej edycji Pism Fredry. Na ten fakt nie chciał zgodzić się Bogdan Zakrzewski, dlatego w swoim wydaniu Zapisków starucha powrócił do zamierzonej przez Fredrę formy „trzy po trzy. Właśnie osobne wydanie Zapisków ze wstępem Zakrzewskiego nadało znaczną rangę zbiorkowi, wcześniej bowiem nie znalazł on uznania w badaniach historycznoliterackich bądź mówiono o nim marginalnie. Wyjątkiem jest tu tylko eseistyczna narracja Jarosława Marka Rymkiewicza, w większym stopniu niż inni wplatającego kompozycję Fredry do swych rozważań o predyspozycjach psychicznych i przekonaniach światopoglądowych dramatopisarza. Dwusetna rocznica urodzin Fredry ugruntowuje znaczenie Zapisków starucha. Wieloaspektowo oświetla zbiorek ów Irena Jokiel, kilkakrotnie wypowiada się o nim Zbigniew Sudolski, doceniają jego rolę również inni badacze. Rezultatem takiego obrotu spraw rodzinny legat, przeznaczony dla córki, wszedł na stałe do filologicznego krwioobiegu i stał się własnością wszystkich czytających.

2. Romantyczne silva rerum

Silva rerum jako gatunek literacki ma swoją ugruntowaną pozycję w literaturze staropolskiej, ale po tej epoce nie zanika całkowicie. Istnieje także (choć w schyłkowej formie) w okresie oświecenia i romantyzmu. Wystarczy tu wspomnieć o tytułach: Sylva rerum Jadama (1842) A. Gorczyńskiego; Mieszaniny obyczajowe (1841-1843) H. Rzewuskiego, Akta babińskie (1843) J. Kraszewskiego i Mozaika kontraktowa (1857) A. Grozy.
W przypadku Aleksandra Fredry sylwiczność realizowana jest już w jego pamiętnikach Trzy po trzy. Także i Zapiski starucha przez swą wielogatunkowość, wielotematyczność oraz prywatno-rodzinny zasięg mogłyby taką sylwiczność doskonale wyrażać.
Weźmy sam tytuł dzieła. Określenie „zapiski nie odwołuje się do wyznaczników gatunkowych, za to w szeroko pojmowanym znaczeniu prowadzi do działalności literackiej. Dopiero dopowiedzenie „zapiski starucha podaje informację, iż zbiorek ma wydźwięk twórczości osobistej, prywatnej, prowadzonej „ku pamięci przez podmiot - starucha. Ów staruch przez skojarzenie go z podeszłym wiekiem autora zbiorku nasuwa przypuszczenie, iż to sam Fredro w sposób mniej lub bardziej bezpośredni wyraża swoje zapatrywania na świat. Tytuł główny dzieła sugeruje więc literaturę autobiograficzną.
Podtytuł zbiorku Także trzy po trzy jest niezwykle adekwatny do składających się na niego aforyzmów, sentencji, przysłów, maksym, epigramatów, fraszek, satyr, pamfletów, obrazków, facecji, dykteryjek, przypowiastek, fragmentów pamiętnikarskich i notat literackich. Samo zresztą zestawienie takiej ilości gatunków dobrze obrazuje sylwiczność zbioru. Z genologicznego wszakże punktu widzenia trzeba zauważyć, iż utwory te są niekiedy bardzo trudne do zakwalifikowania a więc trzeba pewnej arbitralności, aby przyporządkować je do określonego gatunku. Podtytuł ma jednakże jeszcze jedną semantycznie nieobojętną płaszczyznę. „Trzy po trzy to również plecenie, snucie historii, przeskakiwanie z tematu na temat, tworzenie błaho-poważnych mieszanin tematycznych z przeróżnych problematyk. Nadanie takiego podtytułu Zapiskom starucha jest szczególnym gestem, mającym coś jednocześnie i z toposu skromności, i z artystowskiej przekory.
W tej romantycznej silva rerum, jak określić można Zapiski, pojawia się też miejsce na przysłowia. Dla artystycznego kształtu zbiorku jest to o tyle ważne, że były one jednymi z popularniejszych form wypowiedzi w sylwach staropolskich, zaś w przypadku Aleksandra Fredry do głosu dochodził jeszcze czynnik szczególnie emocjonalny. Wobec Zapisków starucha za prawzór uznać przecież można Przysłowia mów potocznych (1658) Andrzeja Maksymiliana Fredry, wielkiej chluby rodu Fredrów, choć w sensie genealogicznym pokrewieństwo nie zostało nigdy udokumentowane.
Wybór formy przysłów do redagowania swego zbiorku mógł też wynikać z dużej popularności tego gatunku w romantyzmie. Ukazują się wszak prace: K. W. Wójcickiego, L. A. Jucewicza, J. Czeczota, J. Lompy, E. Bojanowskiego, także i innych; przysłowia drukują ówczesne czasopisma i pisma nieperiodyczne, zawartość zaś niektórych z nich Aleksander Fredro znał dobrze.
Paremiografia narzuca się również przy analizie formalnej budowy Zapisków starucha. Po pierwsze ze względu na rym, następnie przez zabieg rozdwajania, budowania dwuzdaniowych maksym, tworzenie paralelizmów składniowych i semantycznych, wreszcie antytez oraz point. Stosunek Fredry do paremiografii jest jednak nie tyle reproduktywny, co twórczy i oryginalny. Stosuje on cały zestaw przekształceń stylistycznych i semantycznych, aby osiągnąć efekt artystyczny naznaczony innowacją lub indywidualnością. Wobec tradycyjnych przysłów pojawiają się więc inwersje, przekorne naddatki w stosunku do brzmienia oryginalnego, aktualizacje i zabiegi ironiczne. Jednym z zamierzeń Fredry było stworzenie swojej osobistej sylwy, w której tylko momentami następuje nawiązanie do zasobu tradycyjnych przysłów. O wiele bardziej będzie go interesowało zbudowanie zdań oryginalnych, naśladujących (niekiedy zaledwie zewnętrznie) formę gatunkową przysłów.

3. Obszary oddziaływań Zapisków starucha

Zapiski starucha, jak już zaznaczyliśmy wcześniej, tworzone były przez Fredrę dla prywatnego użytku, a jeśli miały mieć znaczenie w przyszłości, to najwyżej jako rodzinna pamiątka. Na opublikowanie innych „szufladowych utworów (komedie, utwory liryczne, pamiętniki) zgodził się i sporządził nawet precyzyjne plany ich wydania. Czy brak w planach wydawniczych pisarza Zapisków starucha wynikał z największego ładunku intymności zawartego w tekście?
Przy określaniu obszarów i sfer oddziaływań Zapisków trzeba stale pamiętać, iż zbiorek ten nie tworzy jakiegoś zwartego, jednoznacznego systemu i poszczególne aforyzmy, prezentujące daną tendencję światopoglądową, znajdują niekiedy swe zaprzeczenie w innym miejscu tej swoistej sylwy. Owe zaprzeczenia wynikają nie tyle z wadliwości dokonanego wyboru, co z charakteru kompozycji Zapisków, wspomnianego już modelu „trzy po trzy. Żywioł polemiczności Fredry był zbyt silny i nie pozwalał mu na utrzymanie jednorodnego, „czystego tonu wypowiedzi.
To jednak, co można wyznaczyć jako pewną powtarzalność w wyodrębnionych grupach, polega na postawie światopoglądowej podmiotu literackiego, konkretnie zaś - na stosunku do rzeczywistości i świata. Postawę tę rozpatrywać możemy w dwóch głównych kierunkach: ekspiacyjnym i ekspansyjnym. Wewnątrz tych postaw rozgrywa się częstokroć wewnętrzna walka, tworzą się napięcia i objawiają różnorodne emocjonalne erupcje, co wywołuje szereg sposobów wyrazu artystycznego. Dokonany przez nas wybór problemów i tematów Zapisków starucha nie pretenduje do pełnego obrazu. Taką całość zaprezentowałoby dopiero szerokie ujęcie monograficzne.

Ekspiacja

Ucieczka od rzeczywistości i świata zewnętrznego to teza psychologii twórczości, na której można się wspierać, mówiąc o różnych aspektach osobowości artystycznej Fredry. Teza ta jest dość wyeksploatowana w badaniach fredrologicznych, lecz tutaj przywołana została po to, aby ukazać ekspiację nie jako akt nagły w twórczości artysty, wynikający z nadwrażliwości na krytykę literacką, ale jako nawarstwiający się proces psychiczny widoczny już wcześniej. Jest to zgodne z dynamiką pisarstwa Fredry. Dane biograficzne ukazują bowiem, że okresy milczenia zdarzały się artyście wcześniej niż ów fatalny rok 1839. Ekspiacja więc może być raczej swoistą postawą życiową, predyspozycją psychiczną i sposobem przeżywania świata, który charakteryzuje się ucieczką od rzeczywistości, negacją współczesnych twórcy zjawisk kulturowych oraz milczeniem pisarskim. Oczywiście w przypadku Fredry nie jest to zupełne milczenie, wszak powstawały dalsze dzieła, tyle tylko, że autor nie pozwalał na wydobycie ich poza krąg rodzinny.
Zapiski starucha powstawały od połowy 1869 do 1870 roku i było to jedno z ostatnich większych dzieł Fredry. Traktować je można jako swoistą próbę podsumowania dotychczasowych przemyśleń nad problemami etycznymi, filozoficznymi, politycznymi i praktycznymi ludzkiego życia. Przemyślenia te poprzez ekspiacyjny indywidualizm Fredry można uznać za sugestywną reakcję na rzeczywistość świata zewnętrznego. Temperatura emocjonalna części aforystycznych wpisów świadczy, iż ogląd rzeczywistości odbywał się poprzez pryzmat nieufności, niechęci i obawy. Rzeczywistość świata odbierana jest więc w Zapiskach starucha jako chaos, nieuporządkowanie i nieogarniony nadmiar. Fredro próbuje co prawda odnaleźć ocalenie wśród współczesnych ludzi, lecz aforyzmy dość wyraźnie ukazują, czym takie próby się kończyły:

Nie boli, że nie mam szczęścia do ludzi. Ale boli, że je mają niegodni. (II, 101)
Smutno, boleśnie, okropnie - ale tak jest, tak być musi. Nie ludzka w tym rzecz, nie ludzka siła. (II, 132)
Na zadnieprzańskich stepach bielą się kości obrońców naszej wiary i ojczyzny, kości polskiej szlachty co przez wieki była narodem. Wy, postępowcy-występowcy, przestępczo rzucacie na nią klątwę. Ja waszą klątwą gardzę i szczycę się, że polskim szlachcicem umrę. (I, 537)


Jednym z przesłań zbiorku staje się przekonanie, iż pomocy we współczesnym świecie znaleźć nie można. Zapiski starucha nie notują postaw altruistycznych i współczujących, lecz odkrywane są tylko coraz to nowe ludzkie wady i małości. Odczucie świata staje się w związku z tym wyraźnie pesymistyczne. Zacytowany powyżej deklaratywny aforyzm „polskiego szlachcica przeciw „postępowcom-występowcom jest niemal rozpaczliwym aktem obrony urażonej dumy.
Jeśli ludzie i świat zewnętrzny nie dają Fredrze poczucia ładu i porządku, możliwą sferą ocalenia staje się własne „ja. Zapiski starucha zawierają również aforyzmy takie, które są wynikiem autoanaliz. Także i tutaj, wobec siebie, Fredro jest wnikliwym obserwatorem i krytykiem przeróżnych postaw i zachowań:

W długim moim życiu często zdarzało się płakać nad świeżym grobem. Ale potem rzadko kiedy mogłem powiedzieć: szkoda, że nie żyje!, a bardzo często: dobrze, że już nie dożył! (Z III, 57)
Dlaczego nie lubię czytać, co jeszcze czasami napiszę? - Bardzo rzecz jasna: bo dla mnie już za późno, abym się poprawił, a za stary jestem, abym cenił każdą pochwałę. Nic więc skorzystać nie mogę. (II, 313)
Jutrzenka nadziei nie niknie, bo duszę mi budzi. (Z III, 11)

Autoanalizy nie prowadzą do zbudowania wewnętrznej harmonii. Własne emocje, zachowania i postawy także uległy negatywnym przekształceniom, które zagłuszyły niemal głos nadziei, pobrzmiewający cicho w ostatnim z zacytowanych w tej grupie zapisków.
Introspekcja rozgrywająca się w zbiorku Fredry odbywa się niekiedy w formie solilokwiów, dialogów z samym sobą, jakie toczy podmiot. Spotykamy się wówczas z sytuacją stawiania pytań i prób odpowiedzi na nie. Możliwy jest też układ, w którym w pierwszej części zapisu konstatuje się pewien stan rzeczy, w drugiej zaś - komentuje się ów stan, określając jednocześnie egzystencjalną perspektywę przesłania:

Nie rozwijaj żagli, póki kotwica na dnie, bo połamiesz maszty, a nie ruszysz z miejsca. (II, 292)
Milczenie pokrywa zarówno wiedzę i niewiedzę. - Tylko się nie wyrywaj (I, 176)
Przy schyłku życia na cóż grzebiesz w swojej przeszłości? Cóż tam zobaczysz?!! Trochę szału..., trochę błędów..., trochę głupstwa... Na prawej drodze - ciernie, obok pociechy - trwogę..., obok nadziei - zwątpienie. - Teraz noc. (II, 226)


Ostatni aforyzm wprowadza do Zapisków starucha wątek spraw ostatecznych. Najważniejszym problemem jest tutaj śmierć, rozpatrywana bardziej w aspekcie biologicznym niż ontologicznym. Wobec jej nadejścia wypowiadane jest marzenie czy też życzenie doświadczenia wizji szczęśliwego świata:

Przed rozstaniem się z tym światem chciałbym zobaczyć świat takim, jak go w dzieciństwie widziałem; a wtenczas dla dzieci i wnucząt - uwierzyłbym w wesołość, w cnotę, sumienie i umarłbym spokojnie. (I, 269)

Śmierć w Zapiskach nie jest odbierana jako absolutne zło. Paradoksalnie - to życie jest przyczyną trosk i cierpienia. Sama śmierć jako akt końca ludzkiej egzystencji jest dla Fredry faktem oczywistym. O wiele bardziej źródłem obaw i niepokojów jest proces obumierania, cierpienie ostatecznego zanikania:

Już teraz nie śmierci - ale lękam się życia (II, 308)
Nie strach umrzeć, ale strach umierać. (I, 133)


Ostatnim ratunkiem wobec śmierci i wobec chaosu świata mógłby być dla Fredry Bóg. Wypowiedzi w omawianym zbiorku są w tym zakresie szczególne. Oprócz aforyzmów, które sarkastycznie przedstawiają duchowieństwo (np. „Mości księże proboszczu, za wyłącznie myślisz o prebendzie. Nie tędy droga do Boga. - V, 37), znaleźć można kilka takich, które przejmują swą intymną konfesyjnością. Bóg jawi się w nich jako ostoja, krynica ukojenia dla trosk duszy ludzkiej. Tego typu zapiski można potraktować jako szczególne świadectwa religijności poety:

Na jawie płacz. - Boże, daj mi zasnąć!... (II, 295)
Gwiazdy, gwiazdki gasną... dzień jasny - wieczność otwiera podwoje!... Boże, uspokój duszę moję. (I, 531)
Całym sercem umiem dziękczynić, ale nie mogę osiągnąć wiary w skuteczność prośby. A jednak codziennie proszę: - Uspokój, Boże, duszę moję! (II, 170)


Fredro, choć wyrósł na oświeceniowym wolterianizmie, był jednak w Zapiskach twórcą religijnym, nie tyle o klasycystycznej, co romantycznej wrażliwości. Stąd możliwy jest zapisek:

Boga tylko sercem pojąć można, rozumem nigdy. - Nie pojmuję Boga, ale go czuję. (V, 1)

Ekspiacyjne aforyzmy Zapisków starucha zestawione w grupy tematyczne wykazują niechęć do świata, drażliwość i mizantropię. Przywołując w tym momencie kontekst biograficzny trzeba wspomnieć, iż nastroje te były częste również w codziennym życiu Fredry. Ustalenia interpretacyjne nie odbiegają więc od odczuć członków rodziny twórcy.

Ekspansja

Ekspansja to druga, biegunowa w stosunku do ekspiacji, postawa podmiotu Zapisków starucha. Wynika ona z niezgody na istniejący stan rzeczy i z chęci przekształcania go. Gorzkie osądy i surowe krytyki zbiorku wynikają z reakcji Fredry na ówczesne wydarzenia społeczne, kulturalne i polityczne. Aforyzmy o ekspansyjnej wymowie przybierały często postać katastroficznych wyznań, niemiłosiernych pamfletów i zgryźliwych diagnoz. Zbiorek Fredry ma wówczas charakter postulatywny, swoiście użytkowy, bo powstał również z troski o przyszłość polskiego społeczeństwa. Siła i żarliwość ekspansyjnego nurtu aforystyki Zapisków skutecznie oddala dawny pogląd filologów o wyizolowaniu Fredry z życia kulturalnego aktualnych mu czasów. Co więcej, jak słusznie pisał Bogdan Zakrzewski, Fredro w Zapiskach jest owej rzeczywistości dziewiętnastego wieku wręcz spragniony, stawia jej wymagania, polemizuje z nią, stąd więc pochodzą jego zapędy krytyczne, dziennikarskie i pamiętnikarskie.
Ekspansja jako składnik poetyki zbiorku Fredry jest najwyraźniej widoczna w przekazie moralnym Zapisków starucha. To właśnie na przestrzeni moralistyki Fredro najmocniej krytykuje i posyła pouczenia.
Jest to surowa postawa, która wiąże się z wysuwaniem dalekosiężnych celów etycznych i żądaniem ich wypełnienia. Tym, którzy nie spełniają nałożonych zadań (a dotyczy to właściwie całego współczesnego Fredrze społeczeństwa), grozi ostra reprymenda. Kiedy nie pomaga dydaktyzm i perswazja, twardość i apodyktyczność aforyzmów-przysłów przybiera niekiedy postać gniewnych inwektyw:

Gdzie spojrzysz po świecie - błoto albo śmiecie. (V, 77)
Socjalizm - pisz: zabieralizm. (III, 75)
Humorystyka dzisiejsza - to nie humorystyka, ale kloacystyka. (II, 231)


Oblicza ludzkiej małości i głupoty, obraz społeczeństwa i kultury wyśmiewane są również poprzez zapiski ironiczne. W takich przykładach aforyzmów porzucona została bezpośredniość przesłania etycznego na rzecz sarkastycznego i kostycznego komentarza, w którym często pobrzmiewa metafora:

„Poznać pana po cholewach... póki nie dziurawe. (I, 262)
Nie bądź lwem, orłem, ale bądź kretem, a dobrze ci będzie. (II, 271)
Jak można takie głupstwo zrobić!!!
- Można, bo się zrobiło. A co dziwniejsze, że jest nie zawsze skutkiem głupoty. Głupstwa, jak źródła Nilu - nieznane. (II, 251)


Ironia werbalna występująca w powyższych i innych przykładach zbiorku występuje głównie dla celów moralizatorskich. Wydobywane są dzięki niej pozory życia i konformizm zawarte w ludzkich czynach i postawach. To przez ironię również Fredro aktualizuje znaczenia tradycyjnych przysłów (np. „<Kto się kłóci, ten się kocha>. Być może, ale w końcu pierwsze zawsze weźmie górę. I, 175; „<W mętnej wodzie ryby łapać - należy poprawić: Mącą wody, aby ryby łapać. II, 142). Ironia w Zapiskach starucha wiąże się z filozofią życia Fredry, która zakładała trwałość takich postaw, jak honor, duma, tradycja, mądrość i zaradność. Kiedy współczesność (według Fredry) odwróciła się od tych wartości, jednym ze sposobów reakcji na ten fakt była ironia „światopoglądowa. Ten typ ironii był sposobem na zbudowanie dystansu do świata, a także przejawem poczucia wyższości w stosunku do krytykowanych spraw.
Fredro w swej pasji piętnowania najmocniej atakuje ludzki egoizm. Dzieje się tak, ponieważ jawi mu się on jako pierwotna, podstawowa zasada natury ludzkiej. Egoizm w Zapiskach starucha wyalienowuje jednostkę, wywołuje obojętność i wykrzywia charakter. Podmiot zbiorku ma prawo tak mówić, gdyż jest w końcu staruchem, który sumuje swe doświadczenia i formułuje je w ogólnoludzkie aforyzmy-przysłowia:

Jedno jest tylko stałe, niewzruszone na świecie wrzeciono. - Te, na którym zawistny egoizm nici swoje kręci. (II, 248)
Egoista nigdy nie powie: należy mu się, ale zawsze: należy mi się. (I, 182)
Bóg stworzył człowieka egoistą, a człowiek odział się hipokryzją. Takim był i takim będzie od początku do końca świata. (II, 15)


Szansą według Zapisków na porzucenie „wrodzonego egoizmu jednostki jest bytowanie w społeczeństwie. Grupa, choćby przez swą liczebność, może powstrzymać egoistyczne dążenia, brak jednak i tutaj pewności, czy zahamowanie prywaty jest równoznaczne z rozwojem altruizmu. „Człowiek społeczny może być bowiem ukrytym, zamaskowanym egoistą, tym groźniejszym, iż działa w imię dobra innych:

„Zgoda, panowie bracia!!! - Alias: zróbcie, co ja chcę. (I, 42)
Do wszystkich wad naszego dawnego społeczeństwa - nowe dołączyło się jeszcze: bezwzględny egoizm, osłaniający się świętą miłością ojczyzny. (II, 127)
Dużo jest stronnictw polityczno-socjalnych, ale najliczniejsze pod firmą: E g o. (II, 240)


Drugą z cech ukazujących światopogląd Fredry w Zapiskach starucha jest problem rozsądzenia, która z ludzkich władz - rozum czy uczucie - jest bardziej kreatywna. Zestawienie to, dobrze znane ze starć między klasykami a romantykami, osądza Fredro znacząco. Staje bowiem po stronie doświadczenia i rozumu:

Nie ten mądry, co nigdy nie zabłądzi na prostej drodze; ale ten, co krętymi szlakami doszedł do celu. (II, 42)
Stokroć rozumniejszy, kto duszy na złe nie wodzi. (III, 34)
Nieraz uczucie rozsądkowi pion wytrąca. (I, 227)


W zestawionych przykładach rozum został zaprezentowany przez Fredrę jako dyspozycja praktyczna, budująca materialne, ale i duchowe spełnienie. Uczucie zaś jako czynnik irracjonalny i nieprzewidywalny jest wysoce niepożądany i destruktywny. Nadmierne zaufanie emocjom wywołuje wszak ludzką głupotę.
Obrazów głupoty w Zapiskach starucha znajdziemy pokaźną ilość. Z tego to powodu Irena Jokiel skłonna jest nawet mówić o zbiorku Fredry jako zwierciadle głupoty ludzkiej. Oblicza głupoty wśród aforyzmów zbiorku są rzeczywiście przeróżne. Od „głupstwa wieku młodego (II, 192), przez żądzę popularności (V, 28), uczoność mędrków (I, 278; II, 186) i naiwny optymizm (I, 388) do społecznego wymiaru tej przywary w niekompetencji na stanowiskach (I, 204) i w złej polityce (I, 272). Głupota podszyta egoizmem jest wybitnie dotkliwa i jej obecność w prostej linii prowadzi do klęski:

Głupi lekarz - wielka klęska. (I, 421)
Nic nieznośniejszego - jak głupi humorysta. (V, 69)
Najdzielniejszym sprzymierzeńcem zwycięzcy - przeciwnika głupota. (II, 267)


Obraz głupoty w Zapiskach dotyczy więc wszystkich niemal ludzi i prawie każdego przejawu życia społecznego. Krytyczne uwagi o niej są uwagami nie tylko moralisty, ale również i historiozofa, który dzięki doświadczeniu i obserwacji życia politycznego nadaje sobie prawo do ferowania ostrych sądów.
Zapiski starucha nie są zbiorkiem aforyzmów wyłącznie negujących rzeczywistość, Fredro propaguje konstruktywne składniki społeczeństwa przyszłości; oprócz honoru, dumy i tradycji, docenia również rolę cywilizacyjnej kondycji Polaków. Co ciekawe, w programie swym w wyraźny sposób zbliża się do istniejących wówczas stanowisk prepozytywistycznych. Może to wynikać z faktu uczestnictwa Fredry w działaniach organiczników galicyjskich już w latach czterdziestych XIX wieku. Sporo także w Zapiskach rozpraw ze szlachtą jako warstwą społeczną, z pustosłowiem radykałów i socjalistów, snobizmem arystokracji i hurrapatriotyzmem, co zbliża zbiorek do pism Stańczyków i Józefa Szujskiego.
Zapiski nawiązują więc do prepozytywizmu przez kultywowanie cnót obywatelskich, podnoszenie siły materialnej, gospodarności, oszczędności i legalizmu - koniecznych dla zachowania ładu społecznego (III, 6). Zacytujmy garść takich wpisów:

Państwa zwiększyć muszą siłę materialną, aby zastąpić upadek władz moralnych. (V, 60)
Co robisz, rób dobrze - więcej ci nie trzeba. (I, 482)
Bądź oszczędnym, abyś mógł być szczodrym. (I, 54)


Obywatelski wzór Polaka polega więc na rozumnym powiększaniu zasobów materialnych, życiowej przezorności (I, 320), budowaniu przyszłości na trwałych podstawach (I, 385), pragmatyzmie (II, 215), perfekcjonizmie i racjonalizmie. W ten oto sposób Fredro w Zapiskach starucha łączy etos rycerski (honor, duma) z etosem mieszczańskim (oszczędność, pracowitość). Moralistyka Fredry dotyczy nie tylko jednostki i jej indywidualnej drogi życiowej, ale jest wskazaniem perspektywy przyszłości dla polskiego społeczeństwa. Tym samym Zapiski stają się aktem patriotycznym, w którym Fredro dba o niedopuszczenie do wynarodowienia, atakuje krótkowzroczną agitację ugrupowań politycznych i podstępne działania zaborców.
Sankcja patriotyczna zbiorku zbliża aforystykę Fredry także do oświeceniowych tradycji literackich (literatura satyryczna, agitacyjna, moralizatorska). Wspólnym zakresem Zapisków i Oświecenia są hasła: racjonalizm i apologia rozumu, pragmatyzm, sceptycyzm, koncepcja człowieka jako istoty społecznej, a w związku z tym krytyka indywidualizmu, zwłaszcza w życiu społecznym oraz negacja uczucia jako czynnika anarchicznego.

* * *

Zapiski starucha
są wolne od jednolitości „tonu tradycji oświeceniowej, romantycznej czy pozytywistycznej. Dominantę genologiczną Zapisków widzieć można w sylwiczności, ta zaś daje się „ujarzmić przez wskazanie dwóch kierunków, dwóch postaw światopoglądowych podmiotu literackiego: ekspiacyjnej i ekspansyjnej. Postawa pierwsza unika świata, druga chce go przekształcić, z obydwu przebija się obraz autora - niejasny, zaskakujący i momentami sprzeczny. Na tle aforystyki dziewiętnastowiecznej Zapiski starucha Fredry wybijają się swoistym rozmachem (ponad 1000 utworów literackich) w stosunku do innych dużo skromniejszych rozmiarem aforystycznych cykli (np. 64 Przypowieści i epigramatów J. Słowackiego). Wybijają się także egzystencjalnym wymiarem ideowym. Nie bez racji trzeba odczytywać ten zbiorek w powiązaniu z biografią twórcy, jego faktycznie „staruchowym wiekiem. Fakty biograficzne w dobitniejszy sposób tłumaczą sarkazm, zniecierpliwienie i brak złudzeń w przesłaniach Zapisków. Jest to także zbiorek, który nie wiąże się na zasadzie wyłączności z żadną szkołą estetyczną, w zamian za to drga w nim nerw literatury osobistej (to zaś w wieku XIX rzadkość), ciągle na nowo poszukującej sensu egzystencji, interpretującej doktryny, społeczeństwo i samą siebie.