Daniel Kalinowski

Przestrzeń na nowo odkryta. O prozie Daniela Odiji

1. Literatura o Pomorzu Środkowym

Tytuł, jaki się pojawia w tym tekście, ma nieco przewrotny wymiar. Przecież nie od prozy Daniela Odiji rozpoczyna się literackie przedstawianie Pomorza Środkowego. Jednakże pomiędzy opisami wcześniejszymi (z lat np. 50-tych czy 60-tych) i najnowszymi (np. z lat 80-tych i 90-tych) istnieje różnica głębsza aniżeli tylko stylistyka wypowiedzi, stąd konieczność zatrzymania się nad symptomatyczną dla najnowszej sytuacji kulturowej fenomenem.
Twórcy, którzy jako pierwsi przybyli na tzw. „Ziemie Odzyskane niekoniecznie od początku „oswajali je poprzez tworzoną przez siebie literaturę. „Odzyskiwanie przestrzeni kulturowej przez artystów słowa w odróżnieniu od „odzyskiwania politycznego lub administracyjnego rozłożone zostało na kilka dziesiątek lat. Twórcy musieli najpierw wrosnąć w ziemię, poczuć jej klimat, dojrzeć inność kulturowych świadectw materialnych i duchowych. Aby inność uczynić mniej bolącą i bardziej neutralną w użyciu propagandowym, podjętym akceptacyjnie w społeczeństwie, posługiwano się również terminem „Ziemie Zachodnie, co pośrednio oddalało na drugi plan problem rekulturyzacji w duchu polskim tych przestrzeni. Przy stosowaniu drugiego z terminów zyskiwano pozór trwałości istnienia słowiańszczyzny na tych terenach. I w jednym i w drugim przypadku wierzono, iż owe „Ziemie poprzez centralnie kierowaną politykę kulturalną natychmiast zaowocują prężnym środowiskiem artystycznym wraz z dojrzałymi propozycjami literackimi, co okazało się oczekiwaniem chwilami dość naiwnym i wymyślonym znad urzędniczego biurka.
Zwróćmy bliższą uwagę na przykład repolonizowania ziemi słupskiej. Jeden z pierwszych artystów słowa, jaki przyjechał do Słupska - Anatoliusz Jureń - w pierwszych latach pobytu koncentrował się bardziej na działaniach organizacyjno-animatorskich niż na literackim szkicowaniu obrazu tych ziem. Podobnie było z Martą Aluchną-Emilianow czy Zbigniewem Kiwką. Ich działalność tworzyła podstawy pod środowisko literackie, które rychło wzbogaciło się o Tadeusza Pawlaka i Stanisława Misakowskiego, lecz nie znaczyło to, że obraz Pomorza Środkowego w utworach literackich wydatnie został uzupełniony. Także następne pokolenia literatów z Ryszardem Kurylczykiem, Waldemarem Mystkowskim, Mirosławem Kościeńskim, Wacławem Ciesielskim, Bogdanem Urbanem, Andrzejem Turczyńskim, Jerzym Fryckowskim, Zdzisławem Drzewieckim oraz Januszem, Adamem Kobierskim nie nazbyt chętnie określały się wobec przestrzeni geograficzno-kulturowej Pomorza Środkowego. To np., że niektórzy z poetów wprowadzali szczegóły z realiów pomorskich (nazwa ulicy, miasta, element dziejów historycznych), nie tworzyło szczególnie głębokiego wizerunku tych rejonów, a raczej stanowiło tylko sięgnięcie po nowy motyw lub wykorzystanie znaku przestrzennego do eksploracji lirycznego „ja.
Wśród utworów literatów Pomorza Środkowego, jeśli pojawiał się wyrazisty motyw pomorski, to często w swoistym naznaczeniu (najczęściej emocjonalnym, nawet nie ideowym) mitem piastowskiej przeszłości tych ziem. Było to szczególne, kompensacyjne odreagowanie Polaków na sytuację polityczną po II Wojnie Światowej. Szukano kulturowego uzasadnienia dla czynników politycznych, odżywiano narodowy mit piastowski, aby żywioł polski na Ziemiach Zachodnich nie czuł się obco i w zagrożeniu. W myśl mitu powrót do Macierzy miał być aktem triumfalnym, zaś odzyskiwane przestrzenie obiecywały kulturowe spełnienie. Do dziś dnia z patetycznej frazeologii narodowej pozostały na ścianach kamienic w zaniedbanych miasteczkach Pomorza, cytaty z Roty M. Konopnickiej, graficzne znaki dwóch mieczy (spopularyzowane przez H. Sienkiewicza), obeliski z patriotycznymi symbolami. Nie można odebrać wspomnianym wyżej i tylu innym znakom lat 50-tych i 60-tych wartości historycznych i emocjonalnych, choć w sensie literackim nie zawsze była to literatura wysoka.
Z innej jednak strony patrząc, można powiedzieć, iż przed polską kulturą stanął wówczas problem literackiej „ziemi niczyjej. „Ziemi niczyjej ponieważ poza sympatią dla polskości u Kaszubów, trudno by znaleźć na Pomorzu Środkowym przejawy ściśle polskiego życia kulturowego np. w XVI czy XVIII wieku. Także i pomorskie średniowiecze niekoniecznie podzielało polską rację polityczną i kulturową. Mit piastowskiej przeszłości miał zatem widoczne pęknięcia, których środowiska literackie Pomorza Środkowego w sytuacji PRL-u nie do końca chciały ujrzeć. Wśród racji politycznych lat 50-tych i 60-tych nie było na przykład w zwyczaju wspominać o niemieckiej tradycji literackiej Pomorza. Nie chodzi zresztą tylko o kwestię braku przyzwolenia na mówienie o jakiejś niemieckiej przeszłości literackiej Pomorza, lecz brakowało zarówno u administratorów , jak i u literatów podstawowej wiedzy w tym zakresie. Może zresztą nie można zarzucać tamtym ludziom brak wiedzy o Pomorzu, skoro przyjeżdżali z dawnych rubieży wschodnich przedwojennej Polski.
Przestrzeń ziemi słupskiej pojawiła się w kilku utworach, które dają wyraziste i co najważniejsze pierwsze polskie opisy miejsc Pomorza Środkowego. Każde z tych dzieł w odmienny sposób próbuje określić specyfikę miejsca pojmowanego geograficznie i kulturowo. Dla przykładu wymieńmy autorów operujących skrajnie odmiennymi środkami: Annę Łajming oraz Anatola Ulmana, którzy poprzez zobrazowanie różnych przestrzeni i bohaterów literackich (wieś-miasto, chłopi-miastowi, prości-wykształceni) zaproponowali odmienne wizje artystyczne.
Anna Łajming zaproponowała relację z Pomorza poprzez model realistyczny z reistyczno-liryzującym tłem, związaną z konfrontacją życia na pomorskiej, głównie kaszubskiej wsi z okolicznościami powojennego życia. W takich opowiadaniach jak Uczony człowiek, Zły Sen czy Niepokonany obrazuje w sugestywny i przejrzysty sposób ludzkie nadzieje i troski związane z osiedlaniem się w nowych miejscach, powracaniem do starych środowisk po wojennej zawierusze. Prości ludzie odzwierciedlani przez Łajming z lękiem patrzą na gospodarstwa, które obejmują, z niedowierzaniem obserwują organizowanie Państwowych Gospodarstw Rolnych, z chłopskim uporem walczą o swoją przyszłość, zawsze pozostając w samotności ze swoimi wyborami, w jakimś niezdecydowaniu i niespełnieniu.
Anatol Ulman opisał środkowopomorską przestrzeń poprzez poetykę absurdu i groteski. Miasto Pomorza Środkowego (Koszalin, Słupsk) jakie się wyłania z kart jego powieści to zapomniane przez stolicę intelektualne niziny, prowincja z wszelkimi patologiami życia kulturalnego i społecznego. To środowisko ambicjonalnych intelektualistów i politykierów, którzy z banalną pretensjonalnością budują swoją osobistą władzę poprzez rozwój praw urzędowych i administracyjnych. Miejsca przedstawione przez Ulmana w opowiadaniach ze zbioru Szef i takie różne sprawy czy z powieści Potworne poglądy cynicznych krasnoludków to domena dorobkiewiczów, aparatczyków i ludzi bez kręgosłupa moralnego. Absurdalność praw rządzących w takim świecie wykoślawia cały obraz Pomorza Środkowego, czyniąc z niego kraj dziwów i rzeczy bezsensownych.

2. "Czarne" Pomorze?

W takiej to, zarysowanej zaledwie pobieżnie, atmosferze literackiej pojawia się pisarstwo Daniela Odiji. Wydaje się, że powieści Ulica i Tartak są w przedstawianiu Pomorza Środkowego wolne od służenia społecznym i politycznym mitom. Czy jednak w kreowaniu przestrzeni i zarysowaniu figur bohaterów bywają w równy sposób samodzielne? W tym właśnie wydają się dość dużo zawdzięczać takim literackim wzorcom prozy jak choćby utwory Leopolda Tyrmanda, Marka Hłaski, Stanisława Grzesiuka, Ryszarda Milczewskiego-Bruno i Andrzeja Stasiuka.
Zwłaszcza ten ostatni stanowi najsilniejszy chyba punkt odniesienia dla charakteru prozy Odiji. Kiedy Andrzej Stasiuk budował swoją „czarną legendę poprzez choćby Białego kruka czy Mury Hebronu, Daniel Odija próbuje stworzyć swoją literacka pozycję trochę dzięki odwzorowaniu tamtej „brutalistycznej aury. Nie znaczy to oczywiście, iż należy np. Ulicę odbierać jako nawiązanie do np. Dukli, chodzi raczej o sposób budowania obrazu miasta zagubionego na prowincji lub wioski zagubionej gdzieś w swoiście kreowanej polskiej dziczy. Popatrzmy tylko na kilka przykładów: tytułowa ulica z pierwszej powieści Odiji pełna jest ludzi z marginesu społecznego: alkoholików, prostytutek, ograniczonych kibiców i zaniedbanych dzieci. W drugiej dużej narracji Odiji do tego grona dojdą nam jeszcze postacie ambitnych, lecz i zgorzkniałych „biznesmenów, zwyrodniałych ludzi pegeerów i zdziwaczałych „dziadów. Cała ta galeria postaci nie leży aż tak daleko od artystycznych modeli prozy starszego z pisarzy.
Jeśli więc nawet to nie pisarstwo Stasiuka oraz jego literacka osobowość miały inspiratorską moc działania na słupskiego pisarza, to jako współorganizator wydawnictwa „Czarne w naturalny sposób wpisał on utwory Odiji w krąg autorów drukujących w tej oficynie i w krąg stylistyki problemów tam poruszanych. Jest to swoista cena, jaką Odija musiał zapłacić i pośrednio do dziś dnia (wśród głosów recenzyjnych) płaci.
Z utworów Odiji w pierwszym, pośpiesznym czytaniu rysuje się obraz „czarnego Pomorza. Typowym miastem Pomorza Środkowego stał się Słupsk wraz z hasłami na brudnych ścianach typu „Witaj w krainie, gdzie obcy ginie, opisami śmierdzących klatek schodowych, brudnych i zaniedbanych ulic. Jeden z ważniejszych bohaterów Ulicy - Kanada będąc dawnym stypendystą, teraz, przy alkoholu, jedynie wspomina dawne dobre czasy, kiedy trafił mu się życiowy sukces.. Inni bohaterowie powieści jak Karczewski czy Chmara nie mieli nawet szansy na ujrzenie innego świata, aniżeli przestrzeń ich zatęchłych mieszkań, koślawych komórek i rachitycznych drzew na podwórku. W te zdeprawowane rejony trafiają jeszcze żebracy, narkomani i młodzi złodzieje, którzy w totalny niemal sposób utrwalają te intelektualne, duchowe i moralne niziny. Wszystkie pojawiające się w Ulicy postacie czują się niepotrzebne, zapomniane, ograniczone do podstawowych zaledwie funkcji biologicznych.
Typową wioską Pomorza Środkowego uczynił Odija w Tartaku osadę popegeerowską. Po rozwiązaniu gospodarstwa państwowego chłopi zapijają swoją biedę ogromnymi ilościami alkoholu, imając się jakichkolwiek zajęć opłacanych piwem lub luksusami w rodzaju projekcji filmów pornograficznych. Najbogatszymi ludźmi w okolicy są bądź uparte, zamknięte w sobie jednostki (jak Józef Myśliwski) gubiące w zdobywaniu dóbr materialnych porozumienie z najbliższymi i z samym sobą lub też polityczni hochsztaplerzy ( jak Andrzej Pasieka) bezpardonowo wyzyskujący ludzką naiwność albo miejscowe układy polityczno-towarzyskie. Wieś z powieści Odiji nie ma w sobie żywotności, zdrowia moralnego czy optymizmu. Ludzie, którzy na niej mieszkają czują się obco, niczym robocza siła zaciężna, nie mają marzeń, zadowalając się codziennym pijaństwem i porywami ślepej agresji. Wszystkie dni ich egzystencji wyglądają identycznie, poza kilkoma jednostkami do całej tej grupy biernych, przegranych ludzi nie docierają perspektywy zmian i życie tego typu wydaje się nie mieć końca.
„Czarne Pomorze Daniela Odiji zarówno w mieście, jak i na wsi wydaje się być krainą niespełnienia. Ludzie je zamieszkujący nie odczuwają wspólnoty społecznej. Podobnie sytuowani w sensie materialnym, jednakowo wyposażeni intelektualnie, z tą samą wrażliwością duchową (a raczej jej szczątkami) nie zamierzają bynajmniej tworzyć jakiejś trwałej, ponadjednostkowej wartości. Polacy i Cyganie, mieszkańcy ulicy Długiej i przyjezdni, ludzie wsi i ludzie miastowi wszyscy jednakowo przeżywają poczucie zawodu i marności. Ich bierność nie jest przemyślaną decyzją o dystansie, ta raczej poczucie bezsiły i niewiary. Jedynymi rozbłyskami w życiu bohaterów „czarnego Pomorza są banalne romanse, okazyjne bijatyki i libacje, które nie są w stanie zbudować głębszych związków międzyludzkich a tym bardziej wspólnoty i ethosu. Widzimy więc społeczeństwo w rozczłonkowaniu, degrengoladzie i zaniku. Naturalistyczne opisy i brutalistyczne dialogi zdają się przekonywać, że odsłoniło się przed nami ludzkie piekło. Czy jednak to nie za szybko wyciągnięty wniosek z partii tekstu najbardziej „hałaśliwego, ale może przez to zwodniczego?

3.
Liryczny turpizm?

W kilku momentach posępnych powieści Odiji zarysowuje się bardziej jasny horyzont. Nie chodzi tu tylko o opozycję ciemne-jasne czy też pesymistyczne-optymistyczne. Powieściopisarz w oszczędny sposób, jakby z obawą, kilkakrotnie nadbudowuje nad naturalistyczną sytuacją narracyjną liryzujący, metaforyczny obraz. Czynność taka w nienachalny sposób prowadzi w stronę estetycznego waloru turpizmu.
Oto kilka przykładów. Pośród brudu przedmiotów i zapomnienia ludzi przedstawionych w Ulicy grusza stanowi punkt wyjątkowy, specyficzny ośrodek emocji mieszkańców. Jest ona w powszechnym zamarciu i beznadziei otoczenia prawdziwie odradzającym się fenomenem, znakiem niemal nieobecnej w książce natury. Odija w surowych, prostych zdaniach opisuje to trwające ponad wszystko życie słowami:

Na jednym z podwórek rosła grusza. Nie należała do nikogo i rodziła piękne, zdrowe owoce. Każdy miał na nie ochotę. I Cegielska, i Chajkowska, i Brylska. Gdy tylko ukazywały się zarodki gruszek, kobiety rozpoczynały kłótnie o to, do kogo powinny należeć owoce. Każda udowadniała swoje racje. (...)
Soki w owocach krążyły według wskazań natury. Ożywiały miąższ i wyciekały z pestek. Rosło życie i wszyscy chcieli je pożreć. i dalej jeszcze.
(U 15)

Podobną przedstawiony został organizujący przestrzeń miasta dąb. Pełni on funkcję znaku trwałości, niezmiennego elementu odniesienia wśród przemijających lat i przechodzących ludzi. Słupski pisarz ponownie, w programowo toporny, estetycznie nieskomplikowany sposób ukazuje drzewo-figurę czasu, drzewo-trwanie:

Rósł tu, zanim wybudowano te wszystkie domy i szkołę i zanim wokół niego utworzono park. Wyrastał z ziemi jak rozgałęziona kość. Wielki i twardy. Niejedno widział, ale teraz wszystkiego było więcej niż przez ostatnie czterysta lat. I ludzi, i pojazdów, i zwierząt, i dźwięków. Spłodził niejeden owoc. Żołędzie spadały na płyty chodnika. Rozgniatały je koła rowerów i buty przechodniów. Wtedy wychodziły z nich jasne wnętrzności i albo wysychały na bezwartościowy pył, albo wyjadały je ptaki. (U 82)

Dwa powyższe przykłady dobrze obrazują technikę powstawania turpistycznych pasusów prozy Odiji. Nie jest to dokładne, medytacyjne pochylenie się nad przedmiotem opisu, lecz ujmowanie go z przynajmniej dwu stron. Każda partia liryzująca przerywana jest natychmiast częścią brutalizującą lub też odwrotnie w większej partii narracji brutalizującej pojawia się kilka zdań liryzujących. Świat wykreowany poprzez taką technikę staje się bardziej niejednoznaczny, z głębiej zarysowaną specyfiką tego, iż w każdym akcie miernoty zawarta jest również cząstka wzniosłości oraz że w każdym przejawie wielkości istnieje dawka ograniczoności.
Oprócz znaków natury, które wykraczają poza niemal jednoznaczny świat bohaterów Ulicy, zauważyć można jeszcze jeden czynnik pogłębiający, tak chwilami grubą linią wykonany, ich portret psychologiczny. Bardzo rzadko, ale w znaczących momentach powieści śnią oni swoje kompensacyjne albo lękowe wizje. Są to chyba jedyne zapisy Odiji, które wydobywają pozabehawioralne motywacje działań i postaw występujących osób. Właśnie w tych snach odnaleźć można na co chorują dusze i sumienia ludzi małego miasta na Pomorzu Środkowym. Kanada ma dwa biegunowe sny; w jednym jest szczęśliwy, ze swobodą doskonałego płetwonurka przemieszcza się po zatopionych miastach Zachodu, w drugim cierpi katusze, ulegając koszmarowi o samospaleniu. W śnie najstarszej Cebulowej odnaleźć można lęki kobiety przed macierzyństwem, jej obawę przed brakiem akceptacji i odrzuceniem. Niemal mistyczny sen nawiedza Chmarę, w którym jakaś roślina wbija mu się w usta i wtłacza w ciało. Chmara doświadcza wówczas pełni świata, poczucia całości i sensu. Globus przeżywa marę o torturze, jaką mu zadają nieznani oprawcy. Matka roi, że pewien mały chłopiec chce jej wydłubać oczy. Antoniuk w swych snach wiecznie przed kimś ucieka. Helenka miewa marzenia symbolicznie odzwierciedlające jej inicjacyjny wiek i czas dokonywanych wyborów. Mąka bez końca przeżywa nocne obrazy wstydu z powodu swych rodziców. Żaba śni o rozgniataniu much.
Jak widać, prawie każdej z postaci Ulicy Odija odsłania skrywaną i niemal intymną stronę swych bohaterów. Dzięki snom okazuje się, że ich brutalny świat ma swoje utajone życie, choć skrzętnie ukrywane i przemilczane. Swoista dwubiegunowość bohaterów Odiji zdaje się tworzyć przez to bardziej uniwersalny wizerunek ludzi Pomorza. Nie do końca wyjaśnione charaktery postaci, niepozakończane historie ich losów podkreślają ogólny wymiar literackich historii. Potęguje ową artystyczną zasadę opisywanie magicznych miejsc i przestrzeni w powieści: strychów, komórek, cmentarzy i kościołów. Wydaje się, iż jest to narratorski krok w stronę rejestrowania już nie tylko znamion turpizmu, ale i metafizyki.
Warto zwrócić szczególną uwagę na to jak dokonuje się owo przebicie błysku metafizyczności w drugiej powieści Odiji - Tartak. Oto w jednym z pierwszych rozdziałów utworu, w rzeczowym opisie socjologicznych powodów założenia przez głównego bohatera powieści tartaku nie brakło również fragmentu ponadsocjologicznego. Fragment ten wyodrębnia się z wcześniejszej narracji i będąc związany z opisem wydawałoby się banalnej sytuacji przecierania drzewa, jednocześnie wprowadza głębszą refleksję:

Wnętrze drzewa, gdy się je przetnie na pół, zastygłe jest w kręgach. Brak w nim ruchu okrągłych fal, wywołanych upadkiem kamienia w wodę. Jelita drzew są nieruchome, lecz każdy ich zwój określa przepływ czasu od nasienia do ścięcia. W tym bezruchu zdrewniałych pierścieni zapisana jest historia wiatru i wody, powietrza i światła, wszystkiego co ruchome. (T 14)

Napięcie estetyczne na linii brzydota-piękno, trywialność-metaforyczność, brutalność-subtelność widoczne jest również przy przedstawianiu Dziada, nawiedzonego samotnika z bagien i torfowisk Tatraku. Ten nieznany nikomu bliżej garbaty, na wpół ślepy, stary mężczyzna oprócz zajmowania się znachorstwem, okazuje się również jakimś autorem- demiurgiem tworzącym szalony poemat eschatologiczny, w którym on sam jest personą najważniejszą i wszechwładną:

Nikt o tym nie widział, ale dziad pisał też swoje Pismo. Stało w nim, że na początku Człowiek stworzył Boga. I Bóg na wzór Człowieka był niedoskonały. A każda rzecz obudzona Jego tchnieniem nosiła w sobie ziarno końca. Bo Człowiek żył krócej, niż wieje wiatr. A wszystko z Niego się stało. Tak jak i On gniło zboże na deszczach, a chleb trawiły żołądki. Natomiast żołądki trawiła ziemia. Zaś robak obracał w pył ziemię. (T 50)

Natura, która w wiejskiej przestrzeni Tartaku powinna znaleźć swoje ważne miejsce ustępuje sprawom człowieka. Lasy znikają pod niecierpliwym i żądnym łatwego zysku toporem ludzi a w jeziorach giną ryby, rażone dla zaoszczędzenia czasu i trudu, prądem. Niekiedy tylko natura przypomina o swoich prawach: nadchodzi katastrofalna burza, wylewa rzeka i nadciąga mgła, która czyni z ludzi słabe stworzenia przerażone lękiem.

4. W stronę mitu

Kreowana przez Daniela Odiję rzeczywistość artystyczna oprócz wspomnianych już wcześniej czynników weryzmu, turpizmu i metafizyki w sugestywny sposób prowadzi również w stronę literackiego mitu. Mityzowanie nie polega jednak na popisach erudycji autora, nawiązaniach stylistycznych czy postmodernistycznych chwytach narracyjnych, lecz na próbie ponownego ukonstytuowania przestrzeni Pomorza Środkowego. Tym razem jednak nie odnajdziemy w nich odprysków ideologicznych świata polityki czy kompensacyjnych odruchów żywiołu narodowego a raczej nie nachalne poszukiwania dla przestrzeni i ludzi Pomorza podstawy egzystencjalnej. Czasami jest nią biologizm (najbardziej widoczny i przyczyniający się do zainteresowania pisarstwem Odiji), czasami skrywana w głębokiej warstwie narracyjnej turpizm i metafizyczność. Może nie bez znaczenia byłoby przypomnieć deklarację estetyczną pisarza (choć podaną przekornie i w cudzysłowie) wymieniającą poetów (Cz. Miłosz, T. S. Eliot, R. M. Rilke), pisarzy (F. Dostojewski, F. Kafka, B. Hrabal), myślicieli (św. Augustyn, Pascal, C G. Jung). Po takim właśnie przytoczeniu szeregu nazwisk teza o mitycznej ukrytej stronie pisarstwa Odiji nie wydaje się nadużyciem.
Rekonstytucja mitu Pomorza nie zawsze się jednak Odiji udaje. Za chybione próby uniwersalizacji (w kierunku mitycznym) powieści można uznać dobór imion niektórych z postaci Tartaku. Obdarzenie małżeńskiej pary właścicieli tartaku imionami Józef oraz Maria jest zabiegiem niewyzyskanym estetycznie. Z chwila pojawienia się ich syna - Krzysztofa, widać, iż albo Odiji brakło odwagi w konsekwentnym nasycaniu fabuły mitycznymi podtekstami, albo zastosowany przez niego chwyt okazał się mało kreatywny. Nie najszczęśliwszym nawiązaniem do świata mitu jest również ostatnia scena Tartaku, w której odchodzący z wioski Alek ukazany jest w wielkiej przestrzeni pól w blasku zachodzącego słońca. Takie sięgnięcie do obrazu rodem z westernu przybiera postać w niezamierzony chyba do końca przez autora rejon banalnego landszaftu, zużytej metafory lub groteskowego widoku niby to Dzikiego Wschodu.
To, co zdaje się być autentycznie trwałą wartością współczesnego mitu Pomorza Środkowego, jaki buduje w swych książkach słupski pisarz zasadza się swoistej rzeczowości i surowości narracji. Ludzkie egzystencje przedstawione są bowiem przez Odiję poprzez kontrast między brutalnością życia, surowymi warunkami bytowania, zdziwaczałymi ludźmi a przygaszoną przyrodą, chwilami ocknień i wyrzutami sumienia. Wydaje się, że w świecie omawianych powieści wszyscy zostali pokrzywdzeni, lecz nie tyle natura i świat są temu winni, lecz sami ludzie. To oni przynoszą ze sobą całe pokłady lęków, wyobrażeń, pragnień i emocji i tworzą społeczność, która nie ma szansy być zdrową wspólnotą. Tę niemoc pokrywają oni agresją, pseudofilozofią pijaństwa i biernością. Jeśli tworzą jakoś wspólną jakość, to jest nią zbiorowe biedowanie, narzekanie, czekanie na cud. Taka „tradycja roszczeniowego stosunku do rzeczywistości nie jest na Pomorzu i na „Ziemiach Odzyskanych czymś rzadkim. Można wręcz sądzić, że stanowi bardzo wyrazisty znak rozpoznawczy kulturowy. To smutna prawda o ludziach tych stron i Odija odsłania ją nie po to, aby szokować, nie aby krytykować, ale jedynie i jednocześnie aż, aby... - opisywać. Powieściopisarz zawierza przede wszystkim pisaniu. Jego język, dla niektórych dosadny i efekciarski w zamiłowaniu do szokujących zestawień, nie różni się zbytnio od opisywanych faktów. Nie dystansuje on, nie ocenia - raczej przedstawia.
Mit literacki Pomorza, jaki zdaje się powstawać z dwóch powieści Odiji, wiązać można by z pisarstwem wymienianych już wcześniej i aktualnie działających autorów słupskich. Do tego zestawu można dodać jeszcze innych prozaików kreujących genius loci Pomorza: Grassa, Chwina i Huellego. W takim zestawieniu odczuwane jest napięcie nie tylko wiekowe pisarzy, ale i również wynikające z estetycznych technik stosowanych w utworach. Mityczna wizja literacka Odiji w porównaniu z autorami mityzującymi Trójmiasto zbudowana z prostych elementów. Prostota jest wręcz pewną rozpoznawalną cechą stylistyczną słupskiego pisarza. Przy zestawieniu Gdańska i Słupska wygląda to tak, jakby wielkie kultury ominęły Pomorze Środkowe. Ale warto pamiętać, iż to oczywiście sytuacja tymczasowa i należy się spodziewać, iż rychło znajdzie swój dalszy ciąg.