SCENARIUSZ MONODRAMU

PT.:


LABIRYNT


(wersja z września 1997 roku)



SCENA 1:

Plan sceny nieoświetlony. Widoczna jest za to widownia. Po chwili ściemnione zostaje światło na widowni przy jednoczesnym rozjaśnieniu sceny, na której widać klatkę-labirynt z umieszczonym wewnątrz niej aktorem. Na tylnej ścianie klatki rozwieszona jest biała kotara, w jednym z boków klatki stoi wielka żelazna misa.
Włącza się nostalgiczna muzyka fortepianowa.
Aktor powoli wstaje z ze skulenia i w skupieniu rozwiesza w czterech rogach klatki białe koszule. Tempo powolne, oniryczne. Czynność aktor kończy wraz z ostatnimi akordami muzyki. Pochyla się nad starą misą i zastyga w bezruchu.

Rozmiar: 28676 bajtów


SCENA 2:

Po chwili ciszy aktor zaczyna wygłaszać tekst Studnia, wpatrując się w misę i muskając wodę:

Przy studni zapomnienia stanąłem
Opatrując nie gojące się rany
I zapragnąłem w
ody
Co ból uśmierza na wieki.
I wypiłem
A po chwili stało się jasne...
Jedna może być droga:
Do śmierci.

Aktor wstaje z pochylenia i zakładając pierwszą z koszul, mówi tekst Pająk:

Nie, z pewnością nie jest tak źle
Przecież już od tylu lat plotę nić życi
a
I zaiste nie nudzę się w tym labiryncie przeżyć.

Może niekiedy mam wrażenie, że zgubiłem cenną szansę,
Czasami nawet widzę ją w nocy
Jak prześwituje do mnie niczym klejnot

Aktor podchodzi do misy i wpatruje się w nią niczym w lustro. Aktor tworzy etiudę z pierwszym z wieszaków. W lustrze misy rozpoczyna poranną toaletę; wieszak staje się brzytwą. Po kilku ruchach wieszak-brzytwa rozcina rękaw koszuli. Dalej słychać tekst:

Ale swojsko czuję się wśród chaosu linii przeszkód
Już nie zależy mi na wzorach i
ozdobach.
Cieszy mnie ruina porządku.

Zbieram okruchy szkła jako diamenty.
Łowię strzępy sylab jako inkantacje.
Omotuję drgawki jako skurcze życia.


Ale wiatr pragnień przenika mnie
Ponoszę ciosy i opadam z duchem
Barłóg mojego skarbca upada
A mój umysł galopuje w przepaść.


SCENA 3:


Założona koszula zaczyna „płonąć na aktorze. W gwałtownych ruchach aktor zrzuca z siebie koszulę, jest pełen samodestrukcji. Wygłasza tekst Demony:

Rozszalałe demony
Nie są w stanie wyrządzić takiego zła,
Które może wywołać demon mojego umysłu.

Aktor ściągnąwszy koszulę, rzuca ją na podłogę. Rozpoczyna się autopoznanie:

Demonie, skoro tak bardzo nienawidzisz ludzkiego ciała
I jest ci obojętne gdy sępy
Wloką je i rozszarpują,
Dlaczego odganiasz ptactwo ode mnie a właści
wie siebie?
Mów!

Aktor rozkrzyżowuje koszulę na podłodze.

Jeśli chcesz prawdy, proszę...
Najpierw oddziel warstwę skóry od mięśni
Później ostrzem rozróżnienia oddziel mięśnie od kości.

Aktor rozpoczyna rozdzierać koszulę na kawałki.

Wreszcie rozłupawszy kości,
Zajrzyj wprost do szpiku.
Co widzisz?
Gdzie jesteś?

Demonie, dalej! Czekam!

Aktor zwraca się do leżącej koszuli niczym do wroga. Po chwili podnosi ją, mocując się z niewidzialnym kształtem przeciwnika. Zaczyna się szamotanina i walka, koszula-przeciwnik w zakończeniu starcia dusi aktora. Słychać ściśnięte zdanie „Ciebie nie ma, żałosne... Gaśnie światło.


SCENA 4:

W ciemności aktor przechodzi za kotarę klatki. Po chwili jego postać zostaje wyświetlona przez tylny reflektor. W tym swoistym teatrze cieni aktor przybiera pozy i gesty postaci z innego świata. Porusza dzwonkami zawieszonymi na kotarze, mówiąc tekst Węzły. Po wypowiedzeniu tekstu tylne światło gaśnie.

Zrozum, jesteś tylko węzłem sieci,
Która oplata każdą przestrzeń i czas.

Jesteś węzłem,
Wewnątrz którego znajduje się klejnot.
Wokół ciebie istnieje nieskończoność
Węzłów i klejnotów.
Każdy klejnot lśni własnym światłem
I jednocześnie odbija blask pobliskiego.

Tak oto twoja świadomość
Zawiera w sobie jedność i wielość
I wzajemne powią
zania wszystkiego.


SCENA 5:

Aktor w ciemności wraca na główny plan gry przy studni. Już w pełnym świetle podchodzi do drugiej z koszul i przeistacza ją w postać kobiety. Rozpoczyna się miłosne wyznanie pt. Złudzenia:

Widuję cię w ościeżach okna
Jak całunem nocy ścielisz łoże
Uwalniasz zapachy kwiatów jeszcze nie rozkwitłych,
Zapalasz światła krain jeszcze nie odkrytych.

Aktor zdejmuje koszulę z rogu klatki i delikatnie kołysze nią w powietrzu. Jest tkliwy i pełen miłości:

Wszyscy już posnęli,
Tylko my unosimy się ku niebu
I podtrzymujemy świat w źrenicach.

W tobie jest ukryte prawdziwe imię
Nieskończoności gwiazd i piasku morza.

Spełniają się przeczucia
Docieram do kresu dnia i nocy...

Aktor zaczyna teraz poruszać koszulą gwałtowniej. Jest ona jak płachta powiewająca na wietrze, słychać łopot zapowiadający burzę:

Ale dlaczego kilka razy podczas chwili
Pogoda twojej twarzy oblicze zmienia...?
Dlaczego ciągle milczysz...?


Po ostatnim zapytaniu aktor ciska koszulę-kochankę do misy z wodą. Zaczyna się oskarżycielska mowa - Potop, coraz bardziej przybierająca na sile w trakcie swego rozwoju:

To przez ciebie przerwały się we mnie tamy
To przez ciebie spadł we mnie potężny deszcz,
Który zalał moje wnętrze.

Więc okryłem się płaszczem wilgoci i płci.
Pływam po ciałach muskając wiry i leje.

Aktor wyciąga tłamszoną w wodzie koszulę-kochankę i zarzuca sobie płachtę na twarz. Głośno i rozpaczliwie oddycha przy jednocześnie szepczącym mówieniu:

Stałem się zausznikiem płastug i płaszczek,
Ich kochankiem wśród
koralowych labiryntów,

Gdyby mnie wyciągnąć z odmętów,
Pękłbym jak głębinowa ryba.

To otchłań przepłukała mój umysł,
I dzięki niej oddycham przez pory skóry.

Obejmuję cię...
Popadam w głębinę bez końca.


Aktor po wypowiedzeniu ostatnich słów rzuca się w lustro wody. Słychać tłumiony przez wodę krzyk. Napływa ciemność.


SCENA 6:

W ciemności aktor przechodzi za kotarę klatki i po chwili wygłasza wśród hieratycznych gestów tekst Wyspa:

Tym, którzy stanęli pośrodku rzeki
W wielkim niebezpieczeństwie, w
czas potopu
Ogłaszam wyspę.

Tym, którzy żyją
Starzejąc się i umierając
Ogłaszam wyspę.

Tam nie ma rzeczy
Niczego do schwytania
Tam jest doskonale Pusto.

Tak naprawdę nie ma tam
Ziemi, wody, ognia, powietrza,
Nie ma ani tego świata, ani innego.
Nie ma słońca, ani księżyca,
Brak podstawy, przemiany czy stałości.

A jednak ogłaszam:
Jest wyspa.

Po ostatnich słowach tekstu i dźwiękach dzwoneczków reflektor gaśnie i aktor w ciemności wraca na główny plan gry.


SCENA 7:

Aktor podchodzi do misy-studni. Następuje kolejne samopoznanie. Słychać tekst Marionetki:

To, co spostrzegam jest bez substancji
Jak błazeństwa marionetek w teatrze.

To, czy zostanę zabity czy zwyczajnie umrę
Nie będzie bardziej rzeczywiste niż ruch lalki.

Moja śmierć to przecinanie nożem powietrza
Moje życie to lot kurzu.

Marionetki to role,
Które przyszło mi zagrać.

Aktor przedstawia wspomniane w tekście role. Najpierw przeistacza się w maniaka władzy, kata-lekarza, później odgrywa postać człowieka zniszczonego, osaczonego. Do ekspozycji tych postaci aktor wykorzystuje trzecią z koszul.
Podczas kreacji maniaka aktor zakłada trzecią koszulę, sam zaś bierze w ręce wieszaki z użytych już w przedstawieniu koszul i niczym szczypcami potrąca, topi, biczuje ciało-koszulę swej ofiary. Dzieje się to na tekście Maniak:

Jak się dziś czujemy?
Widzę, że nie jesteśmy w najlepszej formie.
Zaraz pomogę tak mocno, jak tylko potrafię...

Szerzej usta! Wyżej rękę!
Czy już czujesz pręty moich palców?
Czy słyszysz jak mówią twoje spróchniałe kości?
A gardło? Przełykać! Nie przełykać?

To ja nadaję sens
Twoim porykiwaniom
Cuchnącym wyziewom z twoich ust
I twojemu bólowi.

Poczuj moją sprawność!
Przypatrz mi się z bliska!
To jest jedyna siła...

Czujesz ją, czujesz?

Aktor wyrzuca z misy koszulę i po chwili z maniaka przeistacza się w postać desperata, sponiewieranego człowieka zdecydowanego na każdy czyn, który mógłby przybliżyć go do ostatecznej prawdy o życiu. Aktor klęka i podnosi dopiero co wyrzuconą koszulę niczym wiązkę batoga. Zaczyna się chłostać, mówiąc tekst Desperat:

Tak, tylko ból jest prawdziwy.
Słowa służą jedynie do krzyku.
Wszystkie inne prowadzą w grzęzawiska,
W których tracą swe znaczenia.

Każdy oddech...
Każdy ruch...
Niech cierpienie...
Cierpienie ugniata mnie i kształtuje.
Może wreszcie poleje się prawdziwa krew.
Czuję ją, czuję!

Aktor po ubiczowaniu się nieruchomieje. Nadciąga ciemność.


SCENA 9:

W ciemności aktor przechodzi za zasłonę klatki-labiryntu i po chwili ogłasza wśród teatru cieni tekst Prawa:

Ani w powietrzu,
Ani na środku morza,
Ani w szczelinie gór kryjąc się,
Znaleźć nikt nie może takiego miejsca,
Gdzie wolny byłby od swych czynów.
Gdzie to, co podlega chorobie, nie było chore.
Gdzie to, co podlega rozkładowi, nie rozkładało się.
Gdzie to, co jest podległe śmierci, nie umierało.
Nikt i nic...


SCENA 10:

Aktor przygotowuje ogniowy stos przy studni-misie. Przeistacza się w grabarza i posługując się wieszakiem jako łopatą, wykopuje w wodzie misy dół na ostatnią z koszul. Wykonując te czynności mówi:

Witaj brachu! Witaj!
Nie myśl, że jestem hieną cmentarną.
Nie będę ci rozdzierał ciała.

To brachu ciężka praca odganiać szczury i psy
Od twoich pozostałości.
Popatrz tylko w jakich ja pracuję warunkach.

Ta wilgoć...
I to robactwo...
Wyłazi toto i dobiera się do ciebie.

Widz
ę, że tobie to zostawiły już sam szkielet.
Jesteś już tak wyżarty...
Że mógłbym zagrać na twoich piszczelach.

Dziwne tylko, że wciąż wyczuwam w tobie ciepło
Tak jakby i w szkielecie gorzało
Jakby i tu była ta niegojąca się rana.

Aktor zawiesza ostatnią z koszul tuż nad wodą. To martwe ciało tuż przed kremacją. Aktor podpala je i uderzając pozostałymi wieszakami w misę-werbel, wykrzykuje opowieść o ogniu Deszcz ognia:

Gdyby tak spłonąć wraz ze światem
Chmury wybuchłyby żarem
Ognisty deszcz spadłby na mnie
.

Początkowo bym w to nie wierzył
I zasłaniał okna.

Ale ogień zalewałby dachy
Spalał bramy
Trawił okiennice.

Musiałbym porzucić złudzenia
Zrzucić mokre szmaty wyobrażeń.
I kiedy byłbym wypalony
Wszystko stałoby się puste.

Kiedy koszula wypala się do końca, aktor w ciemności przechodzi za kotarę klatki.


SCENA 11:

Ostatnia scena za kotarą zachowuje formalny ruch postaci zza światów. Wypowiedziany zostaje tekst Widzenie:

Rzeczy są w umyśle i życie także.
Zjawiska są umysłem i pustka jest umysłem.

Patr
ząc na przedmioty, nie widzę żadnych przedmiotów,
Gdyż są one umysłem.

Obserwując umysł, nie widzę żadnego umysłu,
Gdyż jego istota jest pusta.

Wszystko jest puste.

Po dźwiękach dzwonków i ostatnich słowach tekstu następuje ciemność.


SCENA 12:

Aktor w ciemności przechodzi do misy. Jeszcze raz włącza się muzyka fortepianowa znana z rozpoczęcia spektaklu. Aktor wszystkie z koszul zawiesza w jednym punkcie niczym chorągwie śmierci. Później aktor zdejmuje z klatki-labiryntu białą zasłonę i opatula się ją jak całunem. Ostatnie akordy muzyki zbiegają się z podejściem aktora do studni zapomnienia (misy) i wyrzeczeniem:

Co ma wisieć, niech utonie...

Później aktor siada na boku studni i zjada spalone kawałki koszuli. Częstuje nimi także widzów. Powoli robi się ciemno.