Daniel Kalinowski

ATENA I APOLLO



Biedny Dzeus od kilku dni cierpiał na ból głowy. "O kurczę! Dajcie mi aspirynę, bo wam tu trupem padnę!" wołał do przerażonych bogów Olimpu. "Mnie tam jak bolał ząb, to go sobie wyrwałem" zażartował Ares (bóg wojny zresztą), ale już za chwilę ucichł, widząc piorun w ręku Dzeusa wymierzony wprost w jego czółko. "Dawać mi tu Hefajstosa" wrzasnął Dzeus. Włócząc nogą, przyszedł do króla bogów Hefajstos, zaś Dzeus nakazał: "Słuchaj kochany braciszku! Coś mi chodzi po głowie, a raczej w głowie. Postaraj się więc trzasnąć toporem w moją głowę, ale tak sprytnie żeby mi jeszcze coś z niej zostało". Hefajstos przyłożył topór do głowy Dzeusa i tak ślicznie sieknął, że z czaszki wyskoczyła panna cudna w jasnej zbroi. Dzeus pogładził się po głowie ze zdumienia, iż takąż dziewoję urodził i pokochał ją jak córkę.
Ach cóż to była za bogini! 1,80 wzrostu, 90 cm w biodrach, 60 cm w talii, 90 cm w biuście, wielkiej siły i niezłomnego hartu ducha. Niestety o miłości lub małżeństwie nie pomyślała nigdy. Po prostu nie miała na to czasu, ciągle bowiem zajmowała się wojnami, naukami i wynalazkami. Była też świetna w robótkach ręcznych, świetna to zresztą mało powiedziane żadna z bogiń nie mogła się z nią równać.
Jedna tylko mieszkanka ziemskiego padołu Arachne - potrafiła wyszywać podobnie. Atenie nie dawało to spokoju, dlatego zorganizowała mecz tkacki, który miał przesądzić, która z nich jest lepsza. Cóż zasady "fair play" nie były Atenie zbyt dobrze znane, kiedy bowiem zobaczyła robótki Arachne, wpadła we wściekłość i podarła je na drobne strzępy. Dziewczyna po takim chamstwie załamała się i powiesiła z rozpaczy. Wtedy dopiero Atena schwytała bazę, że jednak przesadziła w swym gniewie. Dlatego wskrzesiła Arachne i przemieniając ją w milutkiego pająka, pozwoliła, aby dziewczyna dalej mogła tkać przecudne tkaniny-pajęczyny.
Atena tak jak i Dzeus doczekała się wzięcia u rzeźbiarza Fidiasza. Pozowała mu więc na tyle długo, że powstał cudowny posąg: cały ze złota i kości słoniowej, wysoki na 12 metrów. Bogini przedstawiona była z tarczą, spod której wysuwał się wąż, w prawej dłoni zaś trzymała skrzydlatą boginię zwycięstwa - Nike. Atena-posąg była niestety ubrana, przez co niestety nie można było poznać szczegółów jej boskich, dziewiczych wdzięków.

A oto i drugi piękniś Apollo. Kiedy przychodził na świat, ze wszystkich stron nadpłynęły łabędzie, śpiewając (o ile łabędzie w ogóle mają głos) pieśń pochwalną. Na skalnej wyspie zakwitły kwiaty, a w powietrzu unosiły się kadzidlane zapachy (a tak swoją drogą, jak oni to zrobili, cóż to za technika Panie kochany - w tak dawnych czasach). Apollo był zdecydowanie najpiękniejszym z bogów Olimpu. Wymiarów (zaiste imponujących w każdym calu) nie ma sensu podawać, gdyż wszyscy faceci chyba by się załamali. W dodatku miał długie włosy i grał na gitarze.
To znaczy, prawdę mówiąc, grał na cytrze. Pewnego razu wdał się nawet w konkurs z klientem, który dmuchał w rurę (tzn. flecistą) Marsjaszem. Kiedy chłopak zaczął grać na flecie zwierzęta przystanęły, a ludzie wpadli w niemy zachwyt. Kiedy jednak grać rozpoczął Apollo zwierzęta zamilkły a wszyscy ludkowie wprost oszaleli. Apollo na cytrze wywijał takie figle, że dzisiejsze metale to jedynie wydmuszki. Jakież były to akordy (jak salwy), jakież riffy (jak podmuchy wiatru), po prostu czad! Wszyscy słuchacze koncertu ruszyli pędem pod scenę i tarzając się po ziemi, klęcząc na kolanach i trzepiąc głowami, wołali "O yeah! O Apollo the best!" Apollo zwyciężył więc w konkursie a w nagrodę schwycił pokonanego Marsjasza i obdarł go ze skóry. Trochę pokręcony był ten Apollo, to fakt...
Apollo był również dobrym łucznikiem. Trochę się jednak z tym za bardzo obnosił, uważając, że jest lepszy nawet od Erosa. I tutaj go czekała niespodzianka, Eros bowiem postanowił ukarać pięknisia. Wypuścił strzałę miłości w Apolla, a strzałę nienawiści w nimfę Dafne. Już w chwilę potem można było zobaczyć, jak Apollo w miłosnych zapałach goni Dafne po całej ziemi, ta zaś czując wstręt najwyższy do niego, uciekała w największe chaszcze. Kiedy nad pewnym strumieniem Apollo już ją pochwycił, wolała zamienić się w drzewko laurowe, niż oddać się w ręce naszego chłopaczka.
Apollo nie miał również szczęścia w przyjaźni. Kiedy pewnego dnia ćwiczył ze swoim kumplem Hiakintosem sporty letnie (strzelanie z łuku, rzut dyskiem), zazdrosny o chłopaka bóg łagodnego wiatru Zefir, tak skierował lot dysku, iż Hiakintos doznał śmiertelnego urazu czaszki. "I bądź tu olimpijskim bogiem" pomyślał Apollo i poszedł topić smutek w przecudnych pieśniach.


Komentarz:


Ból głowy przypadłość typowa dla płci niewieściej. Przeważnie nadchodzi wtedy, kiedy mężczyźni zadbać chcą o przyrost naturalny narodu. Ból głowy zdarza się czasem i facetom, jednakże ponieważ faceci używają tej części ciała dużo rzadziej, to i ból głowy jest im raczej obcy. Chyba, że spożywają w wydatnych ilościach napoje wyskokowe typu: mózgotrzep, wino marki "wino", siwucha typu bimber.

Dziewica istota żeńska obecnie na niemal zupełnym wymarciu. Istota taka nie obcuje z mężczyznami, wyznając słuszny pogląd, iż wszyscy faceci to świnie, chamy i tylko jedno im w głowie. W dobie hiv, aids dziewictwo nabiera pozytywnych walorów, lecz nie da się na dłuższą metę utrzymać, gdyż człowiek jest w końcu tylko człowiekiem i musi sobie w tym życiu trochę użyć. Podobno zachowanie dziewictwa (tak dla kobiety jak i mężczyzny) przynieść może zaskakujące i odkrywcze efekty psychologiczne i duchowe. Ale kto dzisiaj z ręką na sercu (a właściwie z ręką na genitaliach) może przyznać, że jest dziewiczy?

Ateny każdy Europejczyk powinien miasto to odwiedzić. Jeśli tego nie zrobi, słusznie będzie uważany za barbarzyńcę. W mieście tym wszyscy ludzie udają Greka. Najlepiej wychodzi to córom Koryntu.

Marsjasz ważne, aby nie mylić tegoż chłopaka z Marsjanami, którzy co prawda zamiast nosów mają trąbki i wygrywają na nich przeróżne melodyjki, ale poza tym w niczym nie przypominają antycznej postaci. Mówiąc zaś krótko o Marsjaszu, da się tu powiedzieć tyle pechowiec. Jego przykład ukazuje jak można karać przynudzających artystów lub tych, którzy za artystów się mają. Obdzieranie ze skóry nieudolnych autorów z pewnością powstrzymałoby marną produkcję artystyczną, dając ludziom chwile czasu na kontemplację np. natury wsi spokojnej.

Konkursy w Atenach odbywały się pierwsze igrzyska, na których nie tylko uprawiano sporty (a tak przy okazji zupełnie na golasa), ale również odgrywano sztuki teatralne. Zwycięzca nie otrzymywał bynajmniej żadnych medali, ciężkiej kasy czy propozycji udziału w reklamie podpasek lub też zupy w pięć minut, a... wieniec z liści laurowych i stawał się laureatem. Stąd więc trzeba powrócić do szczytnej antycznej tradycji, aby nie musieć oglądać tych wszystkich "znanych i lubianych" jak obnoszą swoją paszczę i inne części ciała, w nieskromności swojej wychodząc wprost z telewizora.

Hiacynt i Zefir temat śliski i trzeba uważać, aby nie być posądzony o nietolerancję. Otóż Zefir kochał Hiacynta miłością zmysłową, aby nie powiedzieć homoseksualną. Dlatego też, jeśli jesteś mężczyzną i dostajesz na urodziny od innego mężczyzny kwiatka-hiacynta, wiedz, że ktoś ci składa erotyczną propozycję. Jeśli natomiast jesteś kobietą i otrzymujesz od mężczyzny ów kwiat, możesz śmiało wchodzić w taki związek ten mężczyzna jest kulturalny, szarmancki i z pewnością nie jest damskim bokserem.
A tak przy okazji "Zefiry" palą tylko kobiety. Jeśli pali je mężczyzna, to znak...