Daniel Kalinowski

DZEUS I HERA



Dzeus (względnie: Zeus) i Hera w jednym żyli domu. Mimo, iż byli rodzeństwem, konsumowali się w związku małżeńskim, spodnie jednak w tym układzie nosił Dzeus. Przynajmniej tak mu się wydawało. Hera celowała w kłótniach małżeńskich, scenach zazdrości i wszelkich "globusach niewieścich". Pewnego razu Dzeus miał już dość tych wszystkich: "prosiłam cię, abyś wyniósł śmieci", "dlaczego mamy tak mało pieniędzy", "powiedz, że mnie kochasz", dlatego też związawszy Herę łańcuchem, powiesił ją za ręce u szczytu Olimpu. Do towarzystwa rozmów dołączył jej dwa ciężkie kowadła umocowane do nóżek małżonki.
Aby jednak obiektywnie spojrzeć na sprawę, trzeba przyznać, że Hera miała niekiedy poważne powody do złośliwości. Po pierwsze Dzeus nie był wiernym mężem, uwodził kobietki pod postacią byka, łabędzia, wiatru, chmury deszczu itp. Po drugie lubił się przechwalać swoja siłą i nie znosił żadnej krytyki pod swoim adresem. Jeśli był rozsierdzony i zdenerwowany wynikami meczów piłkarskiej reprezentacji Grecji, rzucał bogami po salach swego pałacu, aż robiło się z tego poważne trzęsienie ziemi.
Poeci i pisarze antyczni, choć czuli respekt przed boską parą, nie szczędzili im ironicznych uwag. O Dzeusie mówiono, iż ma szerokie, szlachetne czoło, na którym nie zawsze pojawiają się zmarszczki myślenia. U Hery dopatrywano się ciemnobłękitnych oczu, tak niezwykle podobnych do ślepiątek młodej jałówki. Jak by nie było, Dzeus i Hera stanowili zgrane małżeństwo, robiące sobie nawzajem awantury średnio trzy razy w tygodniu.
Dzeus wyspecjalizował się w rzucaniu piorunów i opadach śniegu. Później stał się opiekunem prawa (w tym także prawa do wolnych sobót) a także opiekunem całej kultury starożytnej Grecji. Dzeus był również na tyle fotogeniczny, że posłużył jako model dla gościa o imieniu Fidiasz. Gość był całkiem niezłym rzeźbiarzem, wykuł naszego Dzeusa jak żywego. Dzieło było tak piorunujące, że weszło na listę przebojów "Siedem cudów świata" i utrzymuje się tam do dziś.
Hera zaś zawsze była królową nieba, miała korbę na punkcie kosmetyków i wyraźnie lubiła sobie poszpanować złocistym rydwanem ciągniętym przez pawie. Hera była również opiekunką kobiet, macierzyństwa i rodziny, co niezupełnie do niej pasuje, zważywszy, że nie miała dzieci. Ale, jak to mówią, co się odwlecze, to nie uciecze.


Komentarz:


Kazirodztwo bardzo brzydkie fe. Wprost ohyda, zważywszy jakie ludzkie potwory z tego się rodzą. To kazirodztwo właśnie na tyle osłabiło kulturę grecką, że gdy zobaczyli antycznych Rzymian, Grekom popuściły zwieracze.

Niewierność dyskusje nad nią nie ustają. Literaci tworzą na bazie niewierności historie czytane z wielką ciekawością przez wysoce wiernych małżonków. Scenografowie z niewierności robią super-sprężynę napędzającą kolejne setki odcinków produkcji serialowych rodem z Ameryki Południowej. Psychologowie wreszcie wysuwają argumenty o wrodzonej męskiej potrzebie zdobywania kobiet lub o kobiecej naturalnej cesze "przyklejania się do facetów". Rezultat jest taki, że hasło: "Wolna miłość" nigdy nie będzie zrealizowane z winy obydwu płciowych stron. I jaka szkoda.

Hera to jednak imię bogini, dlatego proszę nie mylić z pewnym "towarem". Jeśli już jesteśmy przy heroinie, to pamiętajmy, iż takim właśnie mianem określano niegdyś żeńskie bohaterki dzieł literackich. Z całą stanowczością trzeba tu powiedzieć, iż kobiety te z pewnością nie brały. No, może czasami...

Dzeus to jest po prostu gość. Broda, dłuższe włosy, duże oczy, szlachetny nos, kształtne usta, wyniosłe czoło, szerokie bary i co najważniejsze nie gra w filmach o Dzikim Zachodzie. Czasami tylko wsiada na Harleya i robi koncert z ZZ-Top. Po kilku zadymach w klubie nosi przy sobie paralizator, którym traktuje zbyt nachalnych facetów. Wokół niego zawsze unosi się chmura napalonych laseczek, Dzeus jednak trzyma się dzielnie. Pomaga mu w tym zamek błyskawiczny u spodni pod wdzięczną nazwą "Hera".

Atrybut dawno, dawno temu pewna fabryka obuwia (powiem wprost: słupska "Alka") wyprodukowała dla każdego z bogów olimpijskich chodaki. Każda para butów miała inne kształty, ale wszystkie były wszak butami. Dlatego też serię tą nazwano "Atrybutami". Weźmy kilka przykładów: Dzeus ma wysokie buty z cholewami, na których wymalowane są błyskawice. Hefajstos ma ciężkie, ochronne buty, które przy sprzyjających warunkach posłużyć mogą jako kowadło. Hermes ma tzw. samoskoki, czyli lekkie trampki ze sprężynami, które wybijają Hermesa tak wysoko, iż wydaje się, że chłopak po prostu lata.