Daniel Kalinowski

GIGANCI



Kiedy boski Dzeus położył głowę na łonie Hery i wyciągnął rękę, by dotknąć jej dorodnych... przeszkodził mu ogromny wrzask bijący spod Olimpu. To ród Gigantów, synowie Gai o potwornych cielskach półludzkich i półwężowych rzucili się na spijających nektar bogów. Zaczęła się jatka. Giganci byli niezłymi menami, dlatego też olimpijscy bogowie w żaden sposób nie mogli ich pokonać. Na szczęście pojawił się Przewodniczący Klubu Anonimowych Alkoholików niejaki Dionizos bóg wina zresztą i za pomocą wdzięcznych zwierzątek pod tytułem osły, narobił takiego rabanu, że przerażeni rykiem Giganci ruszyli w długą.
Reszta wydawała się prosta, Dzeus strzałami błyskawic wykańczał uciekających. Jednakże jednego z Gigantów nic nie ruszało, miał bowiem ten patent, iż wystarczyło, ażeby dotknął swej rodzicielki Ziemi, a jego rany natychmiast się goiły. Dopiero Herakles uporał się z nim, porywając go daleko od miejsca, w którym się Gigant urodził i zabijając go w powietrzu.

Po klęsce Gigantów Gaja raz jeszcze wydała wojnę olimpijskim bogom. Urodziła straszliwego przyjemniaczka Tyfona. Tyfon od głowy do lędźwi (czytaj: pupeczki) miał ciało olbrzymiego człowieka, lecz zamiast nóg wiły mu się sploty wężów. Całe ciało miał upierzone, tylko na głowie i brodzie jeżyły się włosy, latał w powietrzu, z paszczy płynęła mu wrząca smoła, a ogień buchał ze ślepiów. Ten mister-natura wywołał niezły popłoch. Wszyscy bogowie zwiali do Afryki, tylko Dzeus wziął znany nam już z wcześniejszych opowieści sierp i poharatał Tyfona na tyle skutecznie, że ten osłabł i dał się przygnieść wyspą Sycylią.
Do dziś ludeczkowie kochani, ilekroć Tyfon chce wydobyć się spod wyspy, tylekroć Etna bryzga lawą a Sycylię nawiedza trzęsienie ziemi. O!


Komentarz:


Giganci Mocarze jak się patrzy, zarówno w antycznym jak i współczesnym wymiarze. Dziś określeniem gigant nazywamy człowieka wybitnego, kogoś niezwykłego. Ciekawe natomiast dlaczego gigantem nazywany jest również stręczyciel czyli "alfons"?
O gigancie słyszymy również przy wszelkich określeniach podkreślających coś wielkiego. Weźmy kilka wdzięcznych przykładów: slalom gigant, gigantofon (supernagłośnienie), gigantopitek (człekokształtna małpa), gigantostrak (olbrzymi, dwumetrowy rak, dostępny tylko w wersji zmumifikowanej lub skamieniałej), gigantozaur (gad kopalny, czworonożny, o długiej szyi i długim ogonie patrz "Zaginiony Świat", filmy Spielberga).

Dionizos oto bóg wina, śpiewu i rozrywki, także płodności. Bardzo ciekawa postać, będziemy mówić o nim niejednokrotnie. Tutaj trzeba podkreślić asystę Dionizosa w postaci osłów. Postać ludzka w połączeniu z oślą dała w rezultacie sylena lub satyra. Istoty te są nieodłączne w orszaku Dionizosa i charakteryzują się uwielbieniem do uciech ciała (seks, drugs and rock'n roll).

Herakles przystojny przyjemniaczek, wychowany na sterydach i mączce rybnej. O jego niesamowitych dokonaniach przeczytacie w osobnym odcinku. Teraz polecam oglądanie na Polsacie serialu o nim. W sferze imion jest tu mały smaczek: Herakles to imię greckie, Herkules to imię rzymskie, obydwa dotyczą tego samego faceta z ikrą.

Sycylia wyspa we Włoszech, znana z camorry, pizzy i Etny. Osobiście preferuję pizzę z podwójnym serem, popijaną zimną cherry-coke, kiedy Al Bano i Romina Power w tle pięknie śpiewają o miłości. Do tego rozmowa z piękną, namiętną Włoszką w międzynarodowym języku mowy ciała.